Search and Hit Enter

Black Mynah: Pewne rzeczy dobrze jest wyśpiewać

Joanna Kucharska zaczynała w Kiev Office, aby po pewnym czasie zacząć nagrywać pod solowym szyldem. najpierw jako Marla Cinger nagrała kilka bardziej bluesowych nagrań, później stała się składową zespołu 1926, a teraz ukazuje swoje kolejne oblicze jako Black Mynah. Co ją do tego doprowadziło, czym różni się ten projekt od innych i jak powstawał, opowiada poniżej.

Jakub Knera: Joanna Kucharska najpierw grała jako Marla Cinger, teraz jako Black Mynah. Co spowodowało tę zmianę szyldów?

Joanna Kucharska: Zmiana szyldów z Marli Cinger na Black Mynah to proces który trwał od jakiegoś czasu, jeszcze kiedy Marla istniała – ślady zmian słychać gdy porówna się na przykład na LP Congs i EP Hexagon, myślę że utwór tytułowy z epki mógłby się spokojnie znaleźć na Monster Stories. Ewolucja była naturalna, po prostu chciałam pójść bardziej w stronę współczesnego, intymnego, lo-fi grania z kobiecym pierwiastkiem w stylu Warpaint czy Chelsea Wolfe.

Przyznam, że Twój nowy projekt bardziej mi się podoba. Mniej w nim bluesa, więcej rocka, psychodelii, shoeaze’owych ścian gitar. A czym nowym dla Ciebie było nagrywanie tej płyty?

Monster Stories tak naprawdę powstało już jakiś czas temu, napisałam ten materiał na przełomie 2011 i 2012 roku i nagrałam wersję demo płyty. W ten sposób nagrywałam też wcześniej materiał, ale zawsze później ulegał on modyfikacjom – czy to do Marli Cinger czy do Kiev Office. Tym razem chciałam żeby wersje płytowe zachowały klimat z demówek, myślę że udało się to osiągnąć.

Wszystko rejestrowałaś sama czy korzystałaś z czyjejś pomocy? Pytam o to także w kontekście grania koncertów, na których muzycy będą Ci pomagać – czy przez to brzmienie na żywo ulegnie ewolucji/modyfikacji?

Przy nagrywaniu pomagała mi część składu z Marli – Krzysiek tradycyjnie odpowiedzialny za perkusje i elektronikę i Arek na gitarze. Oprócz tego na płycie jest Roman Wróblewski na klawiszach, ale najwięcej pomocy dostałam od Tomka Garstkowiaka u którego nagrywałam płytę i z którym ją miksowaliśmy. Oczywiście zespół na żywo będzie brzmieć inaczej niż na płycie, na pewno będzie głośniej i brudniej. Szczególnie, że skład koncertowy jest inny od płytowego – mogę już teraz zdradzić, że na żywo na gitarze pomaga mi Bartosz „Boro” Borowski a na wokalu gościnnie udziela się Joanna „Koza” Szkudlarek.

W jakim stopniu Twój wyjazd wpłynął na kreowanie Black Mynah?

Pobyt w Lipsku był dla mnie przede wszystkim zastrzykiem zupełnie innej energii. Lipsk to miasto w którym czuć, że coś pozytywnego zaczyna się dziać w kulturze, ma niesamowity klimat. Zagrałam tam też cztery koncerty solowe z materiałem z Monster Stories – przetestowałam go na nieznajomej publiczności i efektem były kolejne propozycje koncertowe, więc pewnie niedługo pojedziemy tam w ramach trasy.

Na ile Black Mynah jest damską muzyką? Pytam o to w kontekście tego, że na co dzień poruszasz się w zespołach zdominowanych przez facetów jak Kiev Office i 1926.

Szczerze mówiąc na co dzień nie odczuwam tej dominacji – Kiev Office i 1926 to nie jest dla mnie „męska” muzyka, tylko coś co równie chętnie gram jak i słucham. Ale przy Black Mynah chyba rzeczywiście uruchamiam pewne pokłady wrażliwości których nie używam w tamtych składach. W każdym razie pewne rzeczy dobrze jest wyśpiewać.

Black Mynah razem z Logophonic w najbliższy czwartek zagra w klubie Desdemona z okazji drugich urodzin Music is the Weapon czyli tworu Bartosza Boro Borowskiego, który zajmuje się organizacją koncertów i wydawaniem płyt. Szczegóły w zakładce KONCERTY.