Search and Hit Enter

Crown of Twilight – Cold Late Winter

W mediach bardzo często rozpisuje się o Trójmieście jako miejscu gitarowego zagłębia, z naciskiem na rock’n’rollową domenę. Na noweidzieodmorza.com nie raz powiątpiewałem sens tej dyskusji, ponieważ tzw. dobrych gitarowych jest tu bardzo mało. Co innego jeśli chodzi o cięższy rock, ale też metal. Tegoroczne wydawnictwa zarówno tych bardziej – Behemoth, Blindead – jak i mniej znanych – Perfect Beauty, Mastabah – pokazują, że w obrębie tego ostatniego gatunku dzieje się bardzo dużo. Ciekawie jako pojedyncze satelity pojawiają się artyści, którzy samodzielnie penetrują nowe oblicza ciężkiej muzyki, nie zawsze odwołując się do spuścizny metalu wprost, ale często generując nowe, interesujące brzmienia. Crown of Twilight to kolejny projekt, który wpisuje się w ten trend. „Cold Late Winter” to już trzeci album nagrany pod tym szyldem, najbardziej dojrzały a jednocześnie najciekawszy. Poprzednie dwie płyty, opublikowane w internecie w ubiegłym roku, wykorzystywały również warstwę rytmiczną, perkusję, a także charakteryzował je bardziej standardowy zamysł kompozycyjny. Tym razem dominuje snujący się i atmosferyczny doom metal, oparty na przeplatających się warstwach gitar, zawodzących, a jednocześnie w swym ciężarze transowych i przestrzennych. Wyjątkiem jest „Somnium I: Cold Wind from the North”, w którym pojawia się rozpędzona i gwałtowna perkusja – ten utwór jest najbardziej surowy, najbardziej odstający od reszty, ale przez to doskonale podkreślający wydźwięk tej atmosferycznie brzmiącej płyty. Crown of Twilight – wnioskuję po zdjęciu na bandcamp, że to projekt solowy – na trzecim albumie doskonale wyważa balans między budowaniem narracji, dramaturgii, poprzez zminimalizowanie środków, odcięcie wielu elementów dla doom metalu charakterystycznych, za to bazowanie na drone’owych partiach i rozpływających się, mięsistych brzmieniach. Muzyk potrafi zrobić także zwrot w kierunku newage, o które zahacza w zamykającym płytę „Aurora Borealis” – za sprawą prześwitujących klawiszy wprowadza on na płytę dodatkowy koloryt, urozmaicając ją a jednocześnie pozbawiając de facto jakiegokolwiek słabego momentu. Powinien ktoś to szybko wydać, bo to fascynująca muzyka, czerpiąca z metalu z bardzo owocnym rezultatem.

[Jakub Knera]