DJ Wojak: Dawno popłynąłem poza hip-hop

DJ Wojak ma w muzyce trójmiejskiej pozycję ugruntowaną – z jednej strony dzięki nagraniom z hiphopowym składem DwaZera, a z drugiej strony poprzez eksperymenty z muzykami z kręgu jazzu czy rocka. Ale DJ Wojak czyli Tomasz Witkowski, to także autor trzech solowych płyt, na których łączy fascynacje wyżej wspomnianymi gatunkami we frapujących kompozycjach. Właśnie ukazała się jego nowa płyta „Trzy”, która jest pretekstem do poniższej rozmowy.

Jakub Knera: Mówi się, że „Trzy” to Twój „album producencki”. Co to według Ciebie znaczy? Że pokazuje Twoje producenckie zdolności, kompozycyjne umiejętności, a może uwypukla sposób łączenia sampli, melodii, instrumentów i bitów?

DJ Wojak: To, że to album producencki przede wszystkim oznacza moją twórczość. Mogę się pod nim z czystym sumieniem podpisać, ponieważ ten album pokazuje zarówno moje producenckie jaki I kompozycyjne umiejętności oraz zdolności.

Na ile umiejscawiasz siebie w nurcie hip hopu, a na ile postrzegasz siebie szerzej. Hip hop z jednej strony przez Dwa Zera, ale z drugiej na Twojej płycie słychać masę wpływów nujazzowych nawiązujących chociażby do Ninja Tune. Jaki jest DJ Wojak?

DJ Wojak już od dawna nie jest hip hopowy i nie ograniczam się do tego gatunku, co z reszta słychać. Moja muzyka bierze się z tego nurtu, ale popłynęła o wiele dalej, w innych kierunkach, ponieważ tam jest o wiele ciekawiej.

Słynna była Twoja współpraca z Pink Freud na „Sorry Music Polska”. Na ile to zanurzenie w jazzie miało oddźwięk na to co i jak tworzysz obecnie?

To było bardzo dawno temu, ale z pewnością miało ogromny wpływ. A jednocześnie nie mogę powiedzieć, że ten proces się zakończył, wprost przeciwnie – on ciągle trwa.

Pamiętam jak kiedyś, niemal 10 lat temu w CSW Łaźnia prowadziłeś warsztaty z muzyki eksperymentalnej z Krzysztofem Topolskim. Na ile teraz czujesz w sobie chęć do takiego dźwiękowego eksperymentu, w kierunku dziwnych brzmień, elektroakustyki, a nie rytmicznych i melodyjnych kompozycji?

Od zawsze mam lekkiego świra na punkcie przełączania, mieszania, przestawiania, a więc eksperymentowania, więc to nieodłączna część mojej twórczości. Ale zdecydowanie bardziej wolę rytmiczne kompozycje i to w nich lepiej się czuję.

Interesuje mnie dobór sampli na płycie. Na ile są to wycinki, które gdzieś znajdujesz a na ile partie zagrane specjalnie przez muzyków, które potem wykorzystujesz. Na płycie przewija się ich wielu: Adam Żuchowski, Karol Kozłowski, Michał Saidowski, Irek Wojtczak czy SnikerS.

Myślę, że na “Trzy” udało mi się zachować równowagę pomiędzy samplami, a żywym graniem. Co do muzyków to oczywiście zaprosiłem ich, bo wiem że są bardzo dobrzy w tym co robią. Oni dodali mojej płycie polotu, czegoś czego z samych sampli nie udałoby sęi uzyskać.

Czy prosisz ich żeby specjalnie dograli pewne partie czy po prostu masz jakiś zastany material, który dowolnie tniesz i modyfikujesz?

Irek I Michał improwizowali, a moja rola sprowadzała się do słuchania, wybierania I sygnalizowania im “to było to! Zagraj to jeszcze raz!”. W kilku kawałkach partie basu są zazwyczaj lepiej zagraną wersją tego co zarejestrowałem.

Na ile ważny jest dla Ciebie udział wokalistów, kiedy tworzysz solowo? Sama warstwa instrumentalna to za mało?

Niektóre kawałki bronią się instrumentalnie, inne nie. Lubię nagrywać z Wiosną, współpracujemy już od mojej pierwszej płyty “Preparatura”, dlatego tak chętnie zapraszam ją do własnych produkcji. Z raperami, którzy udzielają się na “Trzy” jest podobnie.

Na płycie wokale są zarówno po polsku jak i po angielsku? Czy któreś z nich wolisz bardziej, lepiej współgrają z Twoją muzyką?

Nie ma to dla mnie żadnego znaczenia I nie widzę różnicy w jakim języku ktoś śpiewa, pisze lub rapuje. Najważniejsze jest to, jak to robisz.

Czym różni się dla Ciebie tworzenie muzyki w pojedynkę? Tym, że tworzysz warstwę dźwiękową nienastawiona bezpośrednio na rap, który na nią wejdzie? Inaczej konstruujesz kompozycje? A może jeszcze co innego?

W przypadku DwaZera muzykę robi Raku, ja ewentualnie dodaję elektronikę I zajmuję się miksem całego materiału. A co do pierwszej części pytania – oczywiście, że mam inne nastawienie, kiedy wydaję płytę solo. W DwaZera decydujemy o wszystkim w trójkę, a kiedy nagrywam coś pod szyldem DJ Wojak, sam wszystko ustalam.

[Fotografia u góry: Michał Szlaga]