Recenzje

Maja Miro – De Arte Respirandi

Pisząc na łamach magazynu POPUP relację z festiwalu w Sokołowsku, zwróciłem uwagę na potencjał tego miejsca i możliwość poruszenia wątków, które mogą podjąć artyści, eksplorując jego specyfikę – położenie geograficzne, fakty funkcjonowania tam sanatorium, ale też wątki medyczne czy lecznicze związane z układem oddechowym, które można wykorzystać do tworzenia kolejnych projektów.

Niemal jak na zawołanie trafiła do mnie płyta Mai Miro, traversistki, wcześniej w Trójmieście znanej z twórczości z Marią Ka, która postanowiła zagłębić się w sztukę oddychania i dawne traktaty medyczne. Miro tworzy muzykę do filmów, gra na fletach historycznych, a na płycie postanowiła podjąć się niełatwego zadania: pokazania jak stary instrument może zabrzmieć w kontekście współczesności i w towarzystwie możliwości technologicznych. Zaprosiła sześciu kompozytorów współczesnych (Murray Barsky, Miranda Driessen, Katarzyna Szwed, Marijn Biffchops, Maciej Jabłoński i Allison Cameron), którzy napisali utwory na flet traverso (część specjalnie dla niej). Miro zwraca uwagę na sam potencjał instrumentu, ale też na to, jak operuje on powietrzem i jak z nim współgra – zarówno wtedy gdy instrumentalistka wpuszcza je w jego wnętrze, umożliwiając wybrzmiewanie, ale też w momencie, gdy dźwięk wibruje w powietrzu.

Wielu instrumentalistów grających na dęciakach podkreśla znaczenie fizycznego przygotowania, oddechu, cyrkulacji i nieszablonowego wykorzystania instrumentu. Miro na „De Arte Respirandi” poszukuje możliwości ekspresji czerpiąc z awangardy XX i XX wieku – ja sztukę oddychania rozumiem tu także jako sztukę grania. Sposobów jest wiele – od najprostszego solowego grania na instrumencie, po zanurzenie w sonoryzmie, improwizacji czy wreszcie czerpaniu z elementów muzyki elektronicznej. W „Yueta” Murray’a Barsky’iego instrument wybrzmiewa samodzielnie w przestrzeni, w„TIJDGLAS” Mirandy Driessen (zamówiona została przez rzeźbiarza pracującego ze szkłem, Joosta Brickera Caartena) już w towarzystwie innych dźwięków – shvi i live electronics. Ciekawym zestawieniem jest akustyczne brzmienia tego instrumentu z przetworzonym dźwiękami fletu w „On the lyrical”.

Pomysły to jedno, ale ważne jest też przedstawienie ich w ciekawej formie, stąd podoba mi się koncept medyczny – poszczególne utwory przeplatają teksty Apolinarego Wieczorkowicza  „Compendium medicum auctum. To iest krótkie zebranie y opisanie chorób, ich różności, przyczyn, znaków sposobów do leczenia” powstałe w roku Rewolucji Francuskiej. Spektrum brzmieniowe instrumentu jest bardzo szerokie, a pomysł umożliwia zmierzenie się z nim tak, aby zainteresować nie tylko osoby zafascynowane muzyką dawną. Miro odświeża jego wizerunek, ale też wiąże z procesem oddychania, co jest ciekawe nie tylko promocyjnie ale i poznawczo – przez możliwości i wymagania, stawiane względem muzyków i ich fizycznych możliwości podczas grania. To doskonały pomysł na odczarowanie muzyki dawnej. Fascynująca jest przede wszystkim jednak dźwiękowa opowieść, która z tego powstaje – prostota instrumentu ukazuje jego złożone spektrum i słucha się go z niekłamaną przyjemnością.

Maja Miro, De Arte Respirandi, Wood And Mood 2017.

POSŁUCHAJ

Jakub Knera