Recenzje

Kalafior Derambo – Bugibba

Kalafior Derambo na “Bugibba” cofa się do lat młodości, snując swoje dziwaczne obserwacje i bawiąc się językiem. Rapuje w bardzo oldskulowej formie, w towarzystwie bitów autorstwa Yannicka Dilée, poznanego w czasie pobytu w Paryżu, zajmującego się produkcją muzyki w domowym zaciszu. Kalafior nie sili się na świeżość i nowość – płyta momentalnie przywołuje na myśl polskie rapowe produkcje z lat 90. z Kalibrem czy Paktofoniką na czele. Nawet z resztą sam autor rapuje w sposób bliski członkom wyżej wymienionych grup. Bity Dilée jak na 2017 rok brzmią dosyć archaicznie, operują prostymi połączeniami czy repetycjami sampli – dzisiejsza scena hip hopowa tworzy muzykę o wiele bardziej zróżnicowaną, wykorzystującą wiele muzycznych niuansów. Dlatego “Bugibba” raczej przekonają ortodoksów gatunku, a nie wielbicieli takich zespołów jak Pro8lem czy Syny. Ale jest coś co Kalafiora odróżnia od wszystkich wymienionych to są to teksty. Jego opowieści, wypełniające wzdłuż i wszerz całe kompozycje, cechuje ogromna doza abstrakcji i połączeń słownych. Kojarzy mi się to z lirykami zespołu Pogodno, którego muzycy kilkanaście lat temu otwarcie mówili, że wiele z tekstów piosenek tworzyli na finiszu imprez, gdzieś nad ranem, wymyślając absurdalne opowieści. To, co przekazywali Szczecinianie często jednak bazowało na repetycjach i dosyć prostych grach słów. Kalafior atakuje słowem jak karabin maszynowy, wypluwa z siebie kolejne frazy, nawiązując do kolejno następujących po sobie ciągów słownych, bawiąc się ich brzmieniem i skojarzeniami. Często zapędza się w abstrakcję tak bardzo, że trudno za nim nadążyć – wodzi słuchacza za ucho, poszukując sensu i często zamiast niego znajdując nonsens. Trzeba się w “Bugibba” wsłuchać kilka razy, żeby odnaleźć się w meandrach opowieści z pogranicza jawy i fantazji. To zadanie przede wszystkim dla najbardziej wytrwałych, ale pomogą przy tym teksty wydrukowane na bardzo ładnej okładce płyty. A że przy okazji muzyka skłania do bujania – czy jak chciałby autor w tytule – do gibania, to już inna sprawa.

Kalafior de Rambo, Bugibba, Nasiono 2017.

Jakub Knera