Na Off Festival muzyczne odkrycia bywają ważniejsze niż największe nazwiska z plakatu. W tłumie headlinerów to właśnie mniej znane zespoły często zostają w pamięci na lata – grając odważnie, bezkompromisowo i zanim jeszcze ktokolwiek zdąży o nich napisać. Wracam na OFF po dekadzie przerwy i polecam 10 koncertów, które warto zobaczyć.

Jedną z zalet festiwali jest to, że możesz na nich usłyszeć to czego nie planowałeś/aś. W natłoku headlinerów i rozpoznawalnych nazwisk zawsze znajdą się ci niespodziewani i zaskakujący. Dlatego warto przygotować się zawczasu – przesłuchać playlisty, zrobić research. Dlaczego lepsze to od opcji „nie znam artystów i idę w ciemno”? Bo możesz stracić koncerty życia.

Off często zaskakuje najbardziej tam, gdzie jeszcze nie ma tłumów — na mniejszych scenach, gdzie króluje muzyczna odwaga, świeżość i bezkompromisowość. To właśnie tam można odkryć artystów, którzy lada moment rozpalą świat alternatywy albo pozostaną niszowymi perełkami, znanymi tylko wtajemniczonym. 

Mówi to osoba, która w 2010 roku bardzo wyczekiwała koncertu Lali Puna, a poszła sprawdzić pierwsze pięć minut ZS i… została na koncercie do końca.

Ale takich wyjątkowych koncertów było wiele: od nieznanych jeszcze szerzej Caribou w 2008 czy The National w 2009, przez Tune Yards czy Shinning w 2010, po wspaniałe Konono no 1 w 2011 czy Shangaan Electro w 2012. Off to scena gitar i tu świetne koncerty dały Oneida w 2011, Zeni Geva w 2013, Green Branca czy Nisennenmondai w 2014. Albo Selvhenter i Arto Lindsay w 2015.

Wracam na Off Festival po 10 latach bo tegoroczny program przykuwa uwagę różnorodnością, zespołami aktualnymi i wschodzącymi nazwami. Poniżej polecam 10 zespołów, ktore warto zobaczyć – po 5 z Polski i 5 zza granicy.

Ania Grr i Paszka
2 sierpnia, Scena Blik, 18:15

Duet, który wymyka się klasyfikacjom – pomiędzy punkowym performansem, rave’em w brudnej piwnicy i poetyckim manifestem. Ania Grr, znana z zespołu Szklane Oczy – pluje słowami jak z karabinu, łącząc slamową ekspresję z brutalną szczerością, podczas gdy Paszka tworzy lo-fi elektroniczne bity, pełne szumów, glitchy i surowego groove’u. To muzyka, która nie chce być ładna – ma być prawdziwa, bezpośrednia i naładowana emocją. Ich teksty to zapis współczesnych lęków i gniewu, opowieść o ciele, mieście, przetrwaniu i wściekłości. To DIY w najbardziej bezkompromisowym wydaniu, bliskie zarówno scenie queer, jak i alternatywie spod znaku „zrób to sam, nawet jeśli się rozwali”. 

Recenzja płyty „estoy chillando” Paszki / Mint Magazine

Berlin Manson
2 sierpnia, Scena Trójki, 17:20

Berlin Manson to jedno z najgłośniejszych zjawisk alternatywnej sceny Słowacji. Powstali w czasie lockdownu jako „zespół mieszkaniowy” – duet Patrik Nagy i Adam Dragun tworzył muzykę z potrzeby odreagowania i komentowania rzeczywistości. Ich brzmienie to wybuchowa mieszanka elektroniki, punku, rapu i post-punku, a teksty Draguna to społeczny komentarz w wersji hardcore: pełne ironii, cynizmu, gniewu, ale i smutku czy nostalgii. Debiutowali przebojowym „Netancujem, kývem hlavou”, później do składu dołączył perkusista Tomáš Tabiš, a zespół zyskał reputację jednej z najlepszych koncertowych kapel w regionie. W 2024 roku wydali dwa albumy – Poor But Sexy i Polámeme svoje ID?, oba głośno komentujące życie w postsowieckim kapitalizmie Europy Wschodniej. 

Kneecap
1 sierpnia, Scena Perlage, 21:30

Irlandzkie trio Kneecap to dziś jeden z najgłośniejszych i najbardziej kontrowersyjnych zespołów na świecie. Łączą hip-hop z językiem irlandzkim, antykolonialnym przekazem i ostrą tożsamością polityczną. Po świetnie przyjętym albumie Fine Art i filmie o ich działalności, który pojawił się na Sundance i otarł o nominację do Oskara, jest o nich głośno, po tym jak głoszą pro-palestyńskie hasła na takich festiwalach jak Coachella i Glastobury. Kneecap to muzyczna opowieść o szukaniu i odkrywaniu własnej tożsamość, bo – jak sami mówią – „Nie boisz się innych, jeśli jesteś pewny swojej tożsamości. Wierzymy, że zdrowa relacja z własną tożsamością może budować lepsze społeczeństwo.” Ich koncert na OFF Festivalu będzie nie tylko muzycznym, ale też społecznym manifestem.

Wywiad z Kneecap / Mint Magazine

Lumbago
3 sierpnia, Off’N’Jazz Club Mbank, 19:20

Duet Tymka Papiora i Pawła Stachowiaka, muzyków związanych z takimi projektami jak EABS, Błoto czy Siema Ziemia. Ich wspólna płyta powstała spontanicznie podczas trzygodzinnej sesji w domowym studio. Efektem jest surowa, nieprzewidywalna muzyka, łącząca jazz, elektronikę, hip-hop i otwartą improwizację. Brzmienie duetu to gęste rytmy, niskie basy, repetycje i momenty eterycznej przestrzeni. Lumbago nie mieści się w gatunkowych ramach – to żywa, niepokorna muzyka, która na koncertach zamienia się w „kontrolowany chaos”. Lumbago to „to nagły, ostry ból w dolnej części pleców, w odcinku lędźwiowo-krzyżowym kręgosłupa”. W tym przypadku trafia w ucho – gęsto i intensywnie.

Midi4
3 sierpnia, Off’N’Jazz Club Mbank, 21:30

Projekt pianistki Maliny Midery, który subtelnie łączy jazz, muzykę improwizowaną i filmową w akustyczną, głęboko emocjonalną całość. MIdera aktywnie tworzy składy na scenie europejskiego jazzu – od gdańskiego Klawo po międzynarodowe Children of Fish. Z Midi4 eksploruje przestrzenie między kompozycją a swobodną improwizacją, czerpiąc zarówno z nordyckiego minimalizmu, jak i tradycji polskiego jazzu. Midi4 to również wyraz fascynacji klasyką i improwizacją – na OFF Festivalu zaprezentują się w międzynarodowym, nowym składzie.

Mong Tong
2 sierpnia, Scena Eksperymentalna, 18:15

Tajwański duet założony przez braci Hom Yu i Jiun Chi, tworzy dźwiękowe kolaże, w których kultura Azji Południowo-Wschodniej spotyka psychodelię lat 60., elektronikę i lo-fi funk. Ich muzyka to halucynacyjna podróż przez pogrzebowe rytuały, weselne sample, dźwięki ulic Taipei i gitarowe motywy rodem z kina klasy B. Zespół łączy gamelan, gitarę phin i synthy w transowe, wielowarstwowe utwory, określając swój styl jako „pseudotajwański”. Brzmi to jak dźwiękowa gra z pamięcią kulturową, pełna odniesień do gier wideo, anime i surf-rocka. Na koncertach grają z zasłoniętymi oczami — nawiązując do dziecięcej zabawy, od której wzięli nazwę. Ich występ to podróż w czasie i przestrzeni, w której folklor, sampling i postinternetowy chaos stapiają się w spójną, psychodeliczną formę. 

Recenzja płyty „Tao Fire” Mong Tong / Radiowe Centrum Kultury Ludowej

Omasta
2 sierpnia, Scena Perlage, 17:20 + Off’N’Jazz Club Mbank, 23:40

Omasta łączy jazzową wrażliwość z miejskim rytmem i bezpretensjonalnym groove’em. Grają z luzem, ale i dużą muzyczną świadomością, co już przyniosło im uznanie – występowali m.in. przed Slum Village i na Gent Jazz Festival. Jesienią 2025 zadebiutują albumem wydanym przez renomowaną wytwórnię Astigmatic Records. Na scenie wyróżniają się nieoczywistym instrumentarium – w składzie m.in. flet i ciepłe brzmienie Rhodesa. Ich koncert w krakowskim Paul’s Boutique (do obejrzenia na YouTube) zawiera hołdy dla J Dilli i MF Dooma, ale i autorskie utwory, jak „Kazimierz”. Na Offie pojawią się dwukrotnie – raz zagrają „po prostu” swój materiał, drugi raz wykonają na żywo materiał ze wspólnej płyty producenta Madliba i rapera MF Dooma „Madvilliany”.

Os Mutantes
1 sierpnia, Scena Eksperymentalna, 20:25

Nie jestem w stanie powiedzieć, ile razy przesłuchałem debiut Os Mutantes z 1968 roku — kamień milowy muzyki eksperymentalnej — z fantastycznymi „Panis et Circenses” i „A Minha Menina” na czele. Brazylijska grupa to jeden z najważniejszych zespołów psychodelicznych XX wieku i ikona brazylijskiego ruchu tropicália. Od lat 60 łączą rock psychodeliczny z bossa novą, sambą, elektroniką, awangardą i absurdalnym humorem. Inspirowali się Beatlesami, ale robili wszystko po swojemu – kolorowo, dziko i prowokacyjnie. Po latach nieobecności powrócili na scenę i znów zachwycają. Os Mutantes udowadniają, że muzyka może być jednocześnie polityczna, psychodeliczna i popowa. To żywa legenda, która miała realny wpływ na historię muzyki — nie tylko w Brazylii, ale na całym świecie. 

Raphael Rogiński plays John Coltrane and Lagston Hughes
3 sierpnia, Off’N’Jazz Club Mbank, 23:40

Raphael Rogiński to artysta osobny – gitarzysta, kompozytor i badacz dźwięków, dla którego muzyka jest duchowym doświadczeniem, a geografia nie zna granic. Choć czerpie z jazzu, bluesa, muzyki żydowskiej, afrykańskiej i kurpiowskiej, jego twórczość jest poza kategoriami. Jego podejście nie polega na mieszaniu stylów, ale na wnikliwym słuchaniu świata i przekształcaniu go w dźwięk. Plays John Coltrane and Langston Hughes African Mystic Music to jego mistyczna reinterpretacja twórczości Coltrane’a, na nowo wydana po dziewięciu latach i wzbogacona o cztery premierowe utwory. Jego sucha, czuła gitara niesie modlitewną intensywność i melancholię. W świecie zdominowanym przez chaos, jego muzyka jest próbą uchwycenia głębi, świadomości i nadziei. 

Wywiad z Raphaelem Rogińskim / The Quietus

Alan Sparhawk
3 sierpnia, Scena Eksperymentalna, 20:25

Alan Sparhawk, współtwórca kultowego zespołu Low, od lat poruszał się po granicach ciszy, melancholii i duchowości. Po śmierci swojej partnerki i perkusistki Low, Mimi Parker, jego twórczość weszła w nowy, głęboko osobisty etap. Początkowo Sparhawk uciekał w dźwiękowe odrealnienie – album White Roses, My God był przesycony efektami, autotune’em i próbą ucieczki od bólu. Najnowsze nagrania, zarejestrowane spontanicznie podczas współpracy z Trampled by Turtles, są oszczędne, surowe i pełne prawdy. W utworach słychać echa bluegrassu, americany, a nawet głos Parker – zarejestrowany jeszcze za życia. To nie tylko próba pogodzenia się ze stratą, ale też otwarcie na przyszłość. Na Offie zaprezentuje to, z czego jest dobrze znany, ale też mocno zaskoczy.

Recenzja płyty „Alan Sparhawk With Trampled by Turtles” Alana Sparhawka / Mint Magazine