All posts tagged: TOP

White Starlite – Blue Tears & The Palm Trees

Ciężko o White Starlite nie mówić przez pryzmat jej wokalistki, Audri Jean, na co zdarzało mi się zwrócić uwagę wcześniej. Na kolejnym wydawnictwie zespołu, to ona znów najbardziej przyciąga uwagę, chociaż konsekwentnie nie mamy do czynienia z pełnowymiarowym wydawnictwem, tylko epką. Blue Tears & The Palm Trees to nieco ponad kwadrans muzyki, który pokazuje kolejne oblicze tej trochę efemerycznej, ale też dosyć wyjątkowej na trójmiejskiej scenie formacji. White Starlite wywodząc się od nostalgicznych, trochę shoegaze’owych pomysłów, teraz zdają się koncentrować równie często na podkreślaniu wpływów elektronicznych. Takie „Hanalei Bai”  jest tego dobrym potwierdzeniem, ale nawet w otwierającym płytę „Dive in Me”  klawisze w tle i stłumiony bit na początku brzmią bardzo sugestywnie. „Noir” z powielonym wokalem przypomina wywodzących się z Katowic Coals czy brytyjskie Let’s Eat Grandma. Tyle, że ciekawa jest nie tylko warstwa muzyczna, ale też tekstowa. Czasem Audri Jean wydaje się Nickiem Cave albo Mattem Beringerem w spódnicy, chociaż jej teksty cechuje większy dramatyzm, który dobrze podkreśla podpis do płyty: sad hawaii sounds mixed with alternative hollywood vibes. Jest trochę nowobogacko i wakacyjnie, letnio, ale …

Jazxing – Moon Call EP

To się nazywa długi rozbieg! Jazxing wyrobili sobie rozpoznawalną nazwę już dobre kilka lat temu i cały czas to procentuje, a jednak wydawniczo oszczędnie cedzą swoje kolejne pomysły, chociaż podobno mają ich w zanadrzu bardzo dużo. Można się wręcz pokusić o szybki przegląd ich dotychczasowego dorobku: obecność na kompilacjach Polo House i Father And Son Records And Tapes, split Północ/Południe, remix post-punkowego zespołu Niemoc czy jeden z pierwszych punktów na ich muzycznej ścieżce – osobliwe spojrzenie na utwór „A może by” polskiego funkowego zespołu Transport Band z lat 80., autorów zaledwie jednego singla, który trójmiejski duet zaprezentował w ramach nieodżałowanej serii The Very Polish Cut Outs. Jazxing regularnie organizuje też elektroniczno-taneczną scenę nad morzem, Gdańską Szkołę Disco. Co jakiś więc czas prezentowali swoje pomysły, ale nigdy w pełniejszej i bardziej rozbudowanej formie. Dlatego ich Moon Call EP to de facto debiut, pierwsze wydawnictwo na którym znalazły się wyłącznie utwory duetu. Nie jest to jednak album, ale epka, więc znów nie jest łatwo wpasować Jazxing w przyzwyczajenia słuchaczy. Wpasować tym trudniej, że ich ciepła muzyka zupełnie nie komponuje …

Andrzej Baphomet – Presets for My Heart

Nie ma roku, w którym Adam Witkowski nie opublikowałby kolejnego wydawnictwa. Jego muzyczne CV cały czas pęcznieje – od najbardziej znanych Nagrobków (którzy właśnie wydali muzykę ze spektaklu „Słowo o Jakóbie Szeli”)czy nieistniejącego zespołu Gówno (chociaż pojawiającego się ostatnio na kilka sekund w serialu „1983” Agnieszki Holland), przez Langfurtkę z Mikołajem Trzaską, tegoroczny muzyczno-taneczny projekt z Raphaelem Rogińskim, aż po Wolność, z którą właśnie wydał drugi album czy solową działalność, wcześniej pod szyldem 0404, teraz pod własnym nazwiskiem albo jako Andrzej Baphomet. Ten ostatni pseudonim w innym świetle pokazuje muzyczne inspiracje, którymi Witkowski się zajmuje, ale niekoniecznie w czysto artystycznym wydaniu. Sam przyznaje, że to potwór i efemeryda, który za punkt wyjścia przyjmuje quasi-popowe wątki, wywodzące się z materiałów powstałych do reklam i komercyjnych dźwiękowych zleceń muzyka. I znów, tak jak przy pierwszej płycie Flamenko to moje życie na pierwszy rzut ucha, wydaje się to całkowicie asłuchalne. Witkowski stworzył potwora, kolaż sampli ułożonych w piosenkowe formy, z których jednocześnie jawnie sobie drwi. Z jednej strony zestawia różne pomysły, sięga w kierunku muzycznej duchologii doby lat 80. i 90., z …

Kciuk and the Fingers – Puszcza

Być może Kciuk and the Fingers są jednym z najbardziej efemerycznych trójmiejskich zespołów. Pojawiają się i znikają. W 2008 roku wygrali konkurs dla młodych zespołów Uchodrom, rok później wydali swoją debiutancką płytę, która sumowała ich dotychczasowe dokonania. Na kolejny materiał kazali czekać aż trzy lata – dopiero po takim czasie ukazał się Inekz Eikzjetnadt. Potem Kciuki okazjonalnie grały koncerty, ich skład uległ przetasowaniu, czasem sobie o nich przypominałem, a czasem zupełnie nie wiedziałem, czy w ogóle jeszcze istnieją. Aż nagle gruchnęła wieść, że przygotowują nowy album – w końcu, po sześciu latach ukazuje się ich trzecie wydawnictwo Puszcza. Pozornie tylko osiem utworów, ale w sumie niemal 40 minut muzyki. Jak na ten zespół to wystarczająco, tym bardziej że Kciuki grają już coś innego. Nadal ich muzyka to skrzyżowanie instrumentów dętych, gitary elektrycznej, syntezatorów, gęstego groove’u czy specyficznego brzmienia perkusji, które niemal cały czas bazuje na quasi-marszowych uderzeniach w werbel. Kwartet sprawia wrażenie jakby się trochę uspokoił. Nie ma tu już szalonego, bliskiego stylistyce d’n’b rytmu, nie ma psychodelicznych pasaży, nie ma też wokali. Puszcza to dzieło …

Nadmorska jesień jazzowa

Dwie nowe płyty dwóch młodych i ważnych zespołów na trójmiejskiej, ale też polskiej scenie jazzowej: „Product Placement” Kamil Piotrowicz Sextet oraz „Circlesongs” Tomasz Chyła Quintet. Nowe idzie od morza patronuje obu wydawnictwom patronuje