Search and Hit Enter

Sylwester Gałuszka: STRAJK to miejsce wymiany myśli i doświadczeń

O tym jaka jest geneza festiwalu Strajk, dlaczego to wydarzenie potrzebne, jakie znaczenie ma jego obecność na terenach postoczniowych oraz jakie są plany Kolonii Artystów, opowiada jeden z jej twórców, Sylwester Gałuszka. STRAJK odbędzie się już w sobotę – od godz. 16 do północy. Razem z Instytutem Kultury Miejskiej dla osób, które zjawią się na koncertach o godz. 16 przygotowaliśmy niespodziankę – pierwsze 20 osób, które wejdzie na salę audytorium Europejskiego Centrum Solidarności, otrzyma dwupłytową kompilację Nowe idzie od morza.

Jakub Knera: Festiwal STRAJK ma już dosyć długą, chociaż nie ciągłą historię. Po raz pierwszy odbył się na terenie Stoczni w latach 2006-2007 w ówczesnej siedzibie Kolonii Artystów, która mieściła się w dawnym budynku dyrekcji. Jaka idea towarzyszyła wam przy organizowaniu tego festiwalu?

Sylwester Gałuszka: To był czas kiedy wszyscy dookoła strajkowali – począwszy od pielęgniarek, a skończywszy na rolnikach. Nas interesowało pokazanie aktywności młodego pokolenia artystów, stawiających pierwsze kroki na scenie lokalnej, krajowej i międzynarodowej. Podczas trzech dni koncertów, pokazów i wernisaży zjechali się artyści z całego świata – Strajk wynikał z naturalnej potrzeby spotkania oraz zaprezentowania się na terenach tętniących już wtedy kulturą i sztuką. Osiem lat temu Stocznia była całkiem innym światem niż obecnie – teraz staje się „trendy“, wtedy była naszym „domem“, do którego zapraszaliśmy twórców i odbiorców. Nikt na tym nie zarabiał, dlatego wszystko miało inną, naturalną energię. Warto podkreślić, że był to czas, kiedy w Trójmieście nie było jeszcze festiwali muzyki alternatywnej, dlatego tym bardziej było to ważne wydarzenie.

Czym tegoroczna odsłona imprezy, różni się od tej sprzed ośmiu lat? Jaki nowy zamysł przyświecał wam przy jej tworzeniu i dlaczego akurat teraz?

Podstawowa różnica to inna od obecnej sytuacja miejsca i organizatora. W latach 2006-2007 Stocznia była zamkniętym zakładem pracy, aby dostać się na wydarzenia w niej organizowane, trzeba było mailem zapisać się na listę gości. Kolonia Artystów była bytem nieformalnym i niezależnym – wszystkie nasze działania odbywały się bez finansowego wsparcia samorządu, państwa czy jakiegokolwiek sponsora. Byliśmy wolni od papierkowej roboty, ale też pełni determinacji aby bez funduszy tworzyć interesujący, innowacyjny program kulturalny. Od 2009 Kolonia Artystów ma statut fundacji i na niektóre projekty udaje nam się pozyskać dofinansowanie, co znacznie ułatwia sprawy organizacyjne i relacje z artystami, opłatę ich honorariów i kosztów transportu.

Zapraszacie ich do Gdańska bardzo często.

Od kilku lat już w nowej Koloni we Wrzeszczu prezentujemy muzyków, którzy są związani z wytwórniami niezależnymi. Stąd zmiana nazwy Strajk z „Międzynarodowego festiwalu muzyki elektronicznej, performance i wideo” jak było w latach 2006-2007 na „Europejskie Spotkania Wytwórni Niezależnych”. To jednodniowe wydarzenie, nie festiwal – odczuwam przewartościowanie i nadużywanie tego określenia w Polsce.

Podczas tegorocznej edycji chcemy zaprezentować wytwórnie krajowe, w przyszłym roku poszerzymy Strajk o wytwórnie europejskie. Bardzo często charakteryzują się one limitowanymi nakładami wydawnictw, oryginalnymi okładkami płyt, kaset czy winyli. To są wyjątkowe dzieła sztuki, dlatego Strajk jest wydarzeniem dla ludzi poszukujących, którzy chcą wnikać głębiej i bardziej świadomie w materię dźwięku.

Zmienił się festiwal Strajk, zmienia otoczenie Stoczni, zmieniają funkcjonujące instytucje. Jakie znaczenie ma dla was fakt, że teraz Stocznia jest terenem otwartym, a festiwal jest współorganizowany z Europejskim Centrum Solidarności?

Od roku 2008, kiedy Kolonia Artystów przestała rezydować na terenach postoczniowych, wiele się zmieniło. Otwartość terenów postoczniowych na mieszkańców Gdańska i turystów tworzy nowe możliwości prezentacji tego obszaru. Ubolewam, że tak dużo budynków zrównano z ziemią – mało zostało ze Stoczni którą pamiętam z lat 2002- 2008, a jednocześnie cieszę się, że to co zostało w dużej mierze jest otwarte dla zwiedzających.

Europejskie Centrum Solidarności mieści się na terenie postoczniowym. Jest to wspaniała przestrzeń architektoniczna z infrastrukturą do realizacji wydarzeń artystycznych. Kolonia Artystów jest zbieżna z ECS w założeniach ideologicznej otwartości i solidarnościowym zapędom ku wspólnemu tworzeniu. W ubiegłym roku zrealizowaliśmy wspólnie koncert Williama Basinskiego, dlatego postanowiliśmy kontynuować tę współpracę.

Jak piszecie „Strajk to pierwsze w Trójmieście spotkanie przedstawicieli wytwórni niezależnych z szeroką publicznością mające na celu wymianę myśli, doświadczeń i umiejętności”. Czy to wydarzenie w Trójmieście potrzebne?

W ostatnich miesiącach mnożą się wydarzenia w obszarze sztuki i muzyki – to dobry moment dla odbiorców, wreszcie jest w czym wybierać. To również dobry, motywacyjny moment dla organizatorów, którzy powinni tworzyć coraz lepszy program, jeśli chcą utrzymać dotychczasową publiczność i pozyskiwać nową.

Strajk to spotkanie dla wszystkich, którzy oczekują czegoś więcej niż tylko słuchania muzyki. Spotkanie dla tych, którzy trzymają w szufladzie swoje dźwięki i nie wiedzą jak je wydać. Spotkanie z przedstawicielami wytwórni, których w końcu można zobaczyć na własne oczy. Spotkanie z nową, interesującą muzyką – podczas koncertów w większości przypadków usłyszymy materiał, który wcześniej w Gdańsku nie był prezentowany. Mam nadzieję, że dojdzie do rzeczywistej wymiany myśli i doświadczenia pomiędzy twórcami, wydawcami i odbiorcami. Na jeden dzień Europejskie Centrum Solidarności stanie się centrum dźwięku w przestrzeni spotkań. A przecież o to chodzi w projektach artystycznych aby się spotykać, prowadzić żywy dialog, wymieniać poglądy i inspirować. Takie wydarzenia są potrzebne w Trójmieście, dlatego Strajkujemy.

Jakie są dalsze plany Kolonii Artystów na ten rok? Organizowaliście serię koncertów Na Trasie, planujecie kolejną odsłonę Open Source Art we wrześniu, przeniesiecie się do nowej siedziby przy ulicy Grunwaldzkiej, w miejscu dawnej Restauracji Chińskiej. 

Koncerty z cyklu „Na Trasie” odbyły się spontanicznie, ponieważ artyści byli dosłownie na trasie i mieli możliwość aby zatrzymać się na jeden wieczór w Gdańsku. My umożliwiliśmy im spotkanie z publicznością. Jeśli znów pojawią się takie sytuacje, z pewnością będziemy kontynuować ten projekt. Uważam, że rolą organizacji pozarządowych jest szybkie reagowanie na sprzyjające sytuacje, przygotowywanie wystaw i koncertów spontanicznie, z potrzeby publiczności lub artystów. Od instytucji publicznych różnimy się tym, że często nie potrzebujemy miesięcy na organizację – nawet bez budżetu i dużej ekipy pracowników możemy doprowadzić do wydarzeń, które zapadną w pamięci na długi czas.

Od 11 do 13 września w Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie odbędzie się piąta edycja OSA Festival. Tematem przewodnim tej edycji jest synchronizacja obrazu audio i wideo – zaprosiliśmy artystów, którzy poprzez instalacje, performance i live acty eksplorują ten temat.  Co do naszej siedziby – budynek w którym mieści się siedziba Kolonii Artystów przy ulicy Miszewskiego od stycznia nie należy już do Miasta Gdańsk, dlatego szukamy nowej lokalizacji. Rzeczywiście główną uwagę skupiamy na dawnej Restauracji Szanghaj – trwają rozmowy z przedstawicielami Urzędu Miasta oraz procedury, które wymagają czasu aby nabrały mocy. Marzy nam się przestrzeń we Wrzeszczu, która będzie w naturalny sposób tworzona przez środowisko i mieszkańców – taka w której dojdzie do nowych spotkań na styku kultury, muzyki i edukacji. Mam na myśli interdyscyplinarną przestrzeń na pokazy filmów, prezentacje instalacji, warsztaty ale też miejsce z dobrą książką, muzyką eksperymentalną. Takie, w którym jadąc ulicą Grunwaldzką, zatrzymasz się na kawę albo herbatę, rano lub wieczorem.

Stawiamy na bezpośrednią konfrontację z artystami i ich działalnością. Sztuka i edukacja to przede wszystkim całoroczna działalność, miesiąc po miesiącu, praca u podstaw. Kultura tworzy się przez cały rok, a nie od święta. Program działań w nowej siedzibie opieramy na współpracy z artystami i organizacjami pozarządowymi. To będzie moment konfrontacji marzeń o wartościach w kulturze z ich materializacją w projektach, które zrealizujemy.

Wybrane przez PGR ART fragmenty reportażu
„Kolebka wolności” zrealizowanego w 2007 roku

Nowe idzie od morza patronuje festiwalowi STRAJK. Szczegółowy program: STRAJK. Pierwsze 20 osób, które przyjdzie w sobotę o godz. 16 na koncerty otrzyma dwupłytową kompilację Nowe idzie od morza. Szczegóły konkursu: Wygraj dwupłytową kompilację Nowe idzie od morza. Fot. Magdalena Czucha (Zdjęcie z festiwalu Strajk w 2007 roku).