Search and Hit Enter

Enchanted Hunters – Little Crushes EP

Dokładnie dwa lata po debiutanckim albumie, Enchanted Hunters przypominają o sobie nowymi nagraniami pod postacią krótkiej, czteroutworowej epki. „Little Crushes” powstała jako dźwiękowa ilustracja do filmu „Małe stłuczki” w zupełnie innych okolicznościach niż „Preoria”. W innym składzie – teraz zespół to już duet – i z innym doświadczeniem, zebranym chociażby po współpracy z takimi składami jak Pictorial Candi, Michał Biela, Anthony Chorale czy Pure Phase Ensemble.

Cztery kompozycje rozświetlają trochę nowe obszary zainteresowań Magdaleny Gajdzicy i Małgorzaty Penkalli, jednak odbieram je z pewnym niedosytem. Jak na koncerty, które po drodze było mi dane słyszeć, to wydawnictwo wydaje się tylko zajawką lub okrojoną wersją możliwości duetu. Z jednej strony ukazuje ona kompozycyjne i aranżacyjne walory grupy w postaci otwierającego płytę „Sonny”, w którym dramaturgia zmienia się w połowie, a zespół nie szczędzi detali i małych ornamentów jak syntezatory wyłaniające się lekko pod warstwą gitar na samym końcu. Z drugiej strony dziewczyny pokazują prostotę, której nierzadko hołdują – „Topielica” opiera się praktycznie na tym samym, prostym akordzie, z wodnym tłem i fantastycznym polskim tekstem Magdy Gajdzicy. To drugi po kowerze „Systemu nerwowego” Republiki, zagranym w Radiu Gdańsk utwór wykonany w ojczystym języku – kierunek, nad którym warto się zastanowić, ponieważ EH radzą sobie doskonale zarówno w anglo jak i polskojęzycznej odsłonie.

Jednak „Little Crushes” rewolucji nie przynosi, a duet nie wzbija się za wysoko ponad proste, piosenkowe struktury. Daleko im do pomysłów bazowania na wokalizach, prezentowanych na koncertach. „Little Crushes” to zestaw poprawnie skrojonych kawałków, instrumentalnie mało wciągających, niezbyt imponujących wokalnie, także w naznaczeniu poletka na gruncie alternatywnego popu. Gdzieniegdzie pojawia się perkusja, najwyraźniej zarysowana w zamykającym materiał utowrze „Hel”; tam również dochodzi do kumulacji instrumentarium, ale zbyt wiele nowego do twórczości duet to nie wnosi. Bo Enchanted Hunters poprzeczkę postawili dobie wysoko już pierwszą płytą i dorównać albo ją przeskoczyć nie jest wcale tak łatwo.

[Jakub Knera]