Search and Hit Enter

Szydłowska: subiektywizm jest sednem recenzji

Agnieszka SzydłowskaNa muzyce zna się każdy. Niestety. Zalewa nas potop blablania. Tym większe znaczenie ma dla mnie opinia ludzi, których cenię za rozeznanie w temacie czy wiedzę, niezależnie od tego czy zgadzam się z nimi czy nie. Recenzje mają dla mnie znaczenie, gdy poruszam się po nowym terenie, szukam nowej muzyki – wskazują kierunki, skracają proces. Stara szkoła recenzji mówi, że najpierw starasz się zrozumieć, a potem oceniasz. Często brakuje tego pierwszego – kolejny głos w dyskusji „Jak trafić do krytyków?” zabiera Agnieszka Szydłowska z Programu Trzeciego Polskiego Radia.

Przeczytaj pozostałe głosy:

Jakub Knera: Jak młody zespół – zakładając, że nagrał ciekawą płytę – może do Ciebie dotrzeć i zainteresować swoją muzyką? Co powinien zrobić w tym kierunku? Czego młode zespoły nie robią?

Agnieszka Szydłowska: Jest wiele sposobów, wszystkie płyty  poznałam dzięki zespołom. Mail, przesłanie płyty, spotkanie przy okazji i rozmowa /wręczenie płyty. Różne kombinacje stałych elementów. Co zrobić, żebym posłuchała? Nie ma recepty, stałej zasady. Na bank, mimo cyfrowego świata, lepiej zapamiętuję tych, którym patrzyłam w oczy. Z trudem odpalam muzykę zespołów, które opisują siebie na dwie strony A4, piszą o sobie porównując własną muzykę do innych zespołów. Moim prawdziwym problemem jest niemoc – nie ma takiej możliwości abym starannie wsłuchała się we wszystko co jest do mnie wysyłane. Wyróżnienie się staje się koniecznością. Do dziś pamiętam pierwszy kontakt z Zerovą, płyta miała ręcznie wykonaną okładkę, tektura i kredka, bardzo interesujący pomysł.

Jakie znaczenie ma tzw. rozpoznawalność – przez muzyka zespołu który przysłał Ci płytę, który jednocześnie gra już w innym, znanym Ci składzie; przez label, który ma rozpoznawalną markę albo przez opinię osoby/dziennikarza, z którym/którą się liczysz?

Z pewnością ma znaczenie. Generalnie muzyka przychodzi z ludźmi, oczywiste jest, że jeśli ktoś kogo znasz / cenisz / szanujesz zwraca uwagę na jakiegoś artystę to szybciej sięgasz po taką płytę. Tak miałam z UL/KR – demo dostałam od Bartka Chmielewskiego, powiedział „posłuchaj” więc posłuchałam i się zakochałam. Nie zawsze jednak płyty z rekomendacją tego rodzaju stają się moimi ulubionymi.

Czy ma dla Ciebie znaczenie nośnik na którym dostajesz płytę do odsłuchania (link do muzyki w formie cyfrowej, streaming, winyl, cd lub kaseta)? Jaki preferujesz? Czy ma znaczenie gdy artysta przy okazji jakiegoś koncertu/festiwalu wręczy Ci płytę osobiście?

Z wymienionych nośników kaseta sprawiłaby mi kłopot – uważam, że nie ma jakości emisyjnej. Winyl bym zapamiętała natychmiast, ale po co ładować tyle kasy w produkcję gdy się dopiero zaczyna? Kontakt osobisty – tak, ma to znaczenie, patrz wyżej.

Czy opinie recenzentów/krytyków mają znaczenie? (zwłaszcza w dobie blogerów i mnożących się bytów poświęconych muzyce) Jakie i dla kogo – promotorów, organizatorów festiwali, właścicieli klubów, słuchaczy? Co zespół może zyskać na pozytywnej, a co na negatywnej recenzji?

Na muzyce zna się każdy. Niestety. Zalewa nas potop blablania. Tym większe znaczenie ma dla mnie opinia ludzi, których cenię za rozeznanie w temacie czy wiedzę, niezależnie od tego czy zgadzam się z nimi czy nie. Banalne, ale prawdziwe – na końcu i tak istotne jest czy muzyka cię poruszy czy nie. Recenzje mają dla mnie znaczenie, gdy poruszam się po nowym terenie, szukam nowej muzyki – wskazują kierunki, skracają proces. Lubię też sprawdzić od czasu do czasu „co lubią wszyscy”, jak brzmią artyści którzy mają wiele milionów odsłon na Youtube. Jeżeli lubię jakiegoś artystę to po nową płytę sięgnę niezależnie od recenzji, nawet gdyby były koszmarne.

Wiele osób zarzuca krytykom brak obiektywizmu, ale czy recenzowanie czegokolwiek nie ma być z góry subiektywne?

Stara szkoła recenzji mówi, że najpierw starasz się zrozumieć, a potem oceniasz. Często brakuje tego pierwszego. Co do braku obiektywizmu, ten zarzut ma zastosowanie gdy widzisz, że ten sam człowiek obśmiewa festiwal A, który zaprosił zespoły B, C i D, a po roku wita te same zespoły jako odkrycie świata na festiwalu X. Bo nie lubi organizatora A ale uwielbia tego od X. Subiektywizm jako pisanie o własnych wrażeniach pod wpływem kontaktu z muzyką czy książką – jest dla mnie sednem recenzji.

Po co recenzować kiepskie wydawnictwa? Czy negatywne recenzje są potrzebne?

Podczas audycji szkoda mi na to czasu, tak zwyczajnie wolę mieć miejsce na to co warto grać. Natomiast konktruktywna krytyka przydaje się każdemu, jestem tego pewna.

Ile płyt miesięcznie jesteś w stanie przesłuchać? Sumując te, które dostajesz z różnych źródeł, te które czujesz się w obowiązku zrecenzować/przedstawić (są takie?) oraz te na które potencjalnie możesz trafić (przypadkowo)?

Trudno oszacować do ilu robię podejście i odpadam. Posłuchać uważnie i kilka razy – 20? To zależy od wielu czynników. Nie wliczam płyt starszych, do których się wraca.

Czy bycie krytykiem/dziennikarzem muzycznym to ciężka praca?

Krytykiem – na bank. Ja bym tego robić nie chciała. Co do mojej pracy – to co robię zawodowo nie ogranicza się do leżenia na kanapie i słuchania muzyki. Taki komfort nie zdarza mi się prawie wcale. Ja jestem zawodowym studentem, cały czas się uczę, rozgryzam biografie, oglądam i słucham dawnych rzeczy, przygotowuję, piszę. To pochłania cały mój czas, jest pracą i pasją jednocześnie.

Czy polska krytyka muzyczna jest ostrożna przy ocenianiu płyt? Czy dziennikarze mają obawy przed wyrażaniem konkretnych, nawet negatywnych opinii czy jest dokładnie na odwrót? Jaka jest zagraniczna krytyka muzyczna?

Najczęściej czytam Brytyjczyków i Amerykanów. Generalizując – co jest okropne – mam wrażenie, że TAM jest więcej miejsca na humor, brak nadęcia, złośliwość. I na tym koniec generalizowania – nie umiem ocenić naszej krytyki, dla mnie to nie jest anonimowa grupa, dla mnie to kilka osób, których zdanie mnie interesuje.

——————————————————————————————————————————————————————————————————————————

Co powinny wiedzieć zespoły, które chcą dotrzeć do reprezentantów mediów i jakie błędy zazwyczaj popełniają? Czy praca recenzenta jest łatwa? Czy w ogóle są nam potrzebni recenzenci muzyczni? Te trochę podchwytliwe pytania mają zachęcić do dalszej wymiany zdań. Nowe idzie od morza uruchamia kolejną dyskusję, której celem jest próba ujęcia polskiej krytyki muzycznej czy – jak wolą sami przepytywani – dziennikarstwa lub osób piszących o kulturze. W czwartek wypowie się Piotr Lewandowski z magazynu Popupmusic.pl.