Search and Hit Enter

Marcin Dymiter: Field recording otwiera uszy i pobudza intelektualnie

Marcin Dymiter nie zwalnia tempa. Właśnie przygotował czwartą odsłonę serii „Field Notes” poświęconą morzu, ale poza nią współtworzy inne projekty, o których będzie można przekonać się w Trójmieście w najbliższych dniach. Wcześniej muzyk opowiada o nagraniach terenowych, procesie rejestracji dźwięki ze środowiska, tego jak go słuchać i czy można w ogóle mówić, że to muzyka.

Jakub Knera: Marcin, na czym najlepiej słuchać materiału z serii „Field Notes”? Przecież masa detali, które się tam pojawiają będzie niesłyszalna jeśli ktoś włączy tę muzykę w streamingu w sieci – co słychać zwłaszcza w najnowszej części, poświęconej morzu.

Marcin Dymiter: To dobre pytanie. Trudno mi określić sam sprzęt ale istotna jest uwaga którą mamy w trakcie słuchania prac field recordingowych. Ile osób tyle reakcji ale i sposobów słuchania oraz uwagi. Dobrze jest słuchać tego materiału na dobrym sprzęcie, bez zbędnej kompresji. Dobre są też słuchawki, ale to dość sztuczne środowisko. Myślę że decyzja o tym jak słuchamy decyduje też o wyborze sprzętu.

Jak w ogóle doszło do Twojej serii nagrań pod tym szyldem? Przypadkowo coś zarejestrowałeś i postanowiłeś to wydać? A może specjalnie podróżujesz i prowadzisz „zapiski terenowe”? Kolejne płyty są zogniskowane wokół konkretnych tematów – czy dopierasz jakoś specjalnie miejsca w których rejestrujesz dźwięki?

Field Notes to nowy projekt, seria wydawnicza. Po moich pocztówkach dźwiękowych, mapach dźwiękowych, przyszedł czas na prace, które dotyczą wybranych zjawisk lub znalezionej przestrzeni. To takie świadome zawężenie tematu. Patrzę na mapę i coś mnie zainteresuje, coś usłyszę albo przeczytam – to jest właśnie field notes, takie są źródła. Rzeczywiście czasem specjalnie gdzieś jadę. Pierwsza płyta „Insekty praskie” to efekt spacerów. Chodziłem pewnym szlakiem dosyć często i pewnego wieczoru usłyszałem dźwięk owadów tak fascynujący, aż mnie oczarował. Coś takiego w centrum miasta trzeba nagrać! Seria „Field Notes” to mały projekt, mała skala dla zainteresowanych dźwiękiem.

Czy pytanie o to czy „Field Notes” jest muzyką jest adekwatne? A jeśli tak to spytam: czy to jest muzyka? Jak traktować tego typu nagrania?

To pytanie jest tak stare i pada odkąd tacy ludzie jak John Cage, Alvin Lucier czy Raymond Murray Schafer poszerzyli horyzont dla dźwięku, ale wprowadzili też nowe zagadnienia samego procesu słuchania czy uczestnictwa. Nie ma łatwej odpowiedzi: może tak – to praca dźwiękowa, która może być muzyką a może to tylko field notes? Wydaje mi się, że na siłę nie ma sensu słuchać field recordingu jak muzyki. Jeśli jednak ktoś rozumie kwestię czasu, doświadcza procesu odczytywania i dekodowania pewnej formy. Mogę powiedzieć, że umysł w trakcie nagrań ale i słuchania otoczenia pracuje tak jak w trakcie grania muzyki. Szereg decyzji jak wybór miejsca, czas, usytuowanie, dobór sprzętu to świadome kroki. Polecam esej Francisco Lopeza dotyczący jego płyty „La Selva”.

Co wnosi słuchanie nagrań terenowych? Tego co słychać w środowisku, tego co normalnie można usłyszeć, ale pewnie nie zwraca się uwagi.

W pewnym sensie sam odpowiadasz na pytanie: uwaga. Kluczem jest kształcenie odbioru, pogłębione słuchanie, ale to również cześć naszego doświadczenia kulturowego – świadomość istnienia pejzażu dźwiękowego. Oprócz tego że żyjemy w określonej geograficznie przestrzeni, oprócz architektury, spuścizny wizualnej, kolorów i kształtów jest cała seria dźwięków określających otoczenie. Czasem te dźwięki wyznaczają rytm naszego dnia. Myślę że field recording otwiera uszy, pobudza intelektualnie i skłania do otwartości na dźwięk.

W ciągu dwóch tygodni zaprezentujesz swoje trzy projekty o skrajnie odmiennym charakterze – „Field Notes”, duet z Olgą Szymulą i muzykę do filmu „Baraka”. Opowiedz proszę czego możemy spodziewać się po tych dwóch ostatnich.

Tak się złożyło. Nasz koncert z Olgą to wynik spotkania i prób – głos i elektronika. Improwizacja to dla nas punkt w którym się spotykamy. A muzyka na żywo do filmu „Baraka” to przygotowana przez czterech muzyków – poza mną będzie to Wojciech Jachna, Jacek Buhl i Paweł Nowicki – ścieżka dźwiękowa do filmu. Praca z obrazem, duża uwaga prowadzą nas do oszczędnej ilustracyjnej muzyki.

Jak taka mnogość projektów wpływa na Ciebie jako na artystę – stymuluje to większej liczby działań?

Bez przesady z mnogością. To naturalne, spotkania powodują że robisz coś nowego. Mike Patton ma dużo projektów. Nie patrzę na to w ten sposób. Po prostu przychodzi taki czas i są nowe rzeczy, nowe projekty. Francis Picabia powiedział: „Nasze głowy są okrągłe, aby nasze myśli zawsze mogły zmienić kierunek”.

Marcin Dymiter w najbliższych dniach zagra koncerty w Trójmieście. 26 listopada razem z Olgą Szymulą wystąpią w Willi FSC w Sopocie, 29 listopada w ramach serii koncertów Drone Noise Ambient, będzie promować czwartą płytę z serii „Field Notes”, a 9 grudnia razem z Pawłem Nowickim, Wojciechem Jachną i Jackiem Buhlem w Teatrze na Plaży zaprezentują muzykę do filmu „Baraka”. Szczegóły w zakładce KONCERTY.