Search and Hit Enter

Elec-tri-city: W Trójmieście mamy szerokie horyzonty

Czy można brzmieć trójmiejsko? I co to właściwie znaczy? Chyba mało który zespół tak jak Elec-Tri-City w swojej nazwie nawiązuje do miejsca, z którego pochodzi. Grupa wystąpi na Sopot Molo Jazz, a o jej muzyce opowiada lider zespołu, Janusz Mackiewicz. Lada moment ukaże się album tego zespołu

Jakub Knera: Elec-tri-city wywołuje u mnie dwa skojarzenia – z jednej strony z Trójmiastem, a z drugiej strony z elektrycznością. Na ile odnosicie się do obu z nich?

Janusz Mackiewicz: Jesteśmy z Trójmiasta, ja mieszkam tu od urodzenia. Marcin Wądołowski, Dominik Bukowski i Grzesiek Sycz nie są stąd, ale założyli tutaj rodziny i mieszkają już na stałe. Wszyscy tutaj tworzymy, pracujemy lub nauczamy, więc to naturalne odniesienie. A elektryczność? Gramy na gitarach elektrycznych, Dominik ma xylosynth czyli elektronicznym wibrafonie, więc to elektryczne brzmienie jak najbardziej słychać.

A na ile to muzyka związana z miejscem, w którym powstała?

Szczerze mówiąc nie zastanawiałem się nad tym. Nie gramy nowatorskiej muzyki, ale nasze kompozycje są nowe, nawiązują do teraźniejszości. Wykonujemy także tytułowy utwór z mojej autorskiej płyty „Frogville”, co mnie oznacza Żabiankę, jedną z gdańskich dzielnic. Utwory są oczywiście inspirowane tym, co nas otacza – jest ballada, która może kojarzyć się z nadmorskim klifem albo „Loud Train”, utwór związany z kolejkami co chwilę przecinającymi Trójmiasto. Najważniejsze dla nas są jednak emocje, jakie możemy wydobyć z tematów podczas improwizacji.

A czy Twoim zdaniem jest coś takiego jak trójmiejski sound, brzmienie lub podejście do naszej muzyki, zakorzenione w naszej metropolii?

Wydaje mi się, że w Trójmieście mamy szersze horyzonty niż ludzie z centralnej czy południowej Polski. Jesteśmy bardziej otwarci, nasze myślenie nie jest niczym ograniczone. Stąd wywodzi się wiele undergroundowych kapel jak chociażby Miłość, która bardzo wyróżniała się na tle innych. Wiele tutejszych zespołów to bardzo odjazdowe i oryginalne twory, ale nikt nie przejmuje się tym jak ich muzyka zostanie odebrana. Liczy się szczerość wypowiedzi. Elec-Tri-City gra tak jak chce, jeśli chcemy być konkretniejsi czy kontrowersyjni, to tacy jesteśmy. Bardzo ważny jest nasz skład – świetnie się w nim czujemy i rozumiemy.

W tym składzie nowej wartości nabierają Wasze doświadczenia z instrumentami akustycznymi.

Tak. Mamy bogate doświadczenie wyniesione z instrumentów akustycznych. Ja kończyłem szkołę na kontrabasie, grałem także w orkiestrze Teatru Muzycznego w Gdyni. Marcin Wądołowski studiował gitarę klasyczną, a Dominik Bukowski wibrafon, który jak najbardziej jest instrumentem akustycznym. Mając takie wykształcenie, zupełnie inaczej postrzegamy instrumenty elektryczne i mamy do nich inne podejście.

Balansujecie na różnych krawędziach – od nu jazzu po surf rocka.

Z surf rocka bierzemy rytmikę naszych kompozycji, ale bazując na niej kreatywnie ją modelujemy. Naszą wartością jest nie tylko poszukiwanie nowych brzmień, ale również przetwarzanie brzmienia, które jest już znane i wyciąganie z niego emocji, dzięki którym nasza muzyka brzmi bardzo osobiście i współcześnie.

Zespół Elec-Tri-City wystąpi w najbliższą niedzielę na Sopot Molo Jazz. Szczegóły w zakładce KONCERTY. Wywiad pierwotnie przeprowadzony na potrzeby Klubu Żak.