All posts filed under: Wywiady

Maciek Chodziński: mainstreamowy dyskurs temat śmierci i zła uważa za infantylny, niepraktyczny

– Trójmiasto na pewno nie jest jakimś ewenementem na mapie świata, ale odczuwam jego dychotomiczną specyfikę w porównaniu z Warszawą, gdzie teraz mieszkam. Przez to, że jest tak mało praktycznych sposobów spełnienia się w kulturze, Trójmiasto nie jest zasysane mocno przez mainstreamowy dyskurs, który temat śmierci czy zła uważa za infantylny, niepraktyczny. Przyjętą rolą kultury w Polsce jest próba sprawienia, żeby kraj, miasto, społeczeństwo były lepsze. To rzeczy, które dla mnie, jako obywatela są bardzo ważne, ale szkoda mi na nie czasu w mojej działalności artystycznej. Zanim umrę wolę wypowiedzieć się na tematy szersze, mniej partykularne – opowiada artysta wizualny Maciek Chodziński w piątym i ostatnim z wywiadów o Gdańskiej Szkole Śmierci, opisanej w Tygodniku Polityka. Fot. Joanna Rzepka-Dziedzic     JAKUB KNERA: Już siedem lat nie mieszkasz w Gdańsku ale z hasłem „gdańska szkoła śmierci” się utożsamiasz. MACIEK CHODZIŃSKI: Najpierw pomyślałem, że może to hasło jest trochę na wyrost, że to po prostu grupa znajomych, która się nakręca. Z drugiej strony jest to dość specyficzne, że te rozmowy w takiej skali przekładają się na twórczość artystyczną. To, …

Nagrobki: kontekst śmierci zawsze pasuje jak ulał

– Gdybyśmy nazywali się Poziomki to identyczne wersy byłyby prawdopodobnie zupełnie inaczej rozumiane. Zarówno ja jak i Maciek mamy jeszcze wiele innych projektów, w których temat śmierci nie występuje w tak oczywisty sposób. Pułapka myślowa polega jednak na tym, że kiedy spojrzysz na dowolną istotę lub rzecz i dodasz do tego kontekst śmierci, to zawsze pasuje jak ulał. Świat jest dualny i być może potrzebujemy tego drugiego bieguna, po to aby żyć – opowiadają Adam Witkowski i Maciek Salamon z zespołu Nagrobki w czwartym z wywiadów o Gdańskiej Szkole Śmierci, opisanej w Tygodniku Polityka.     JAKUB KNERA: Czy widzicie związek w tym, że dosyć spora grupa artystów z Trójmiasta – Nagrobki, Trupa Trupa, Stefan Wesołowski czy Michał Jacaszek – tworzy muzykę, która porusza się tematycznie wokół śmierci? MACIEK SALAMON: Być może oddziałujemy na siebie w jakiś nieświadomy sposób? Jednak nie ma w tym żadnego planu, ani wspólnego założenia. Na nic się z nikim nie umawialiśmy. ADAM WITKOWSKI: Jestem pewien, że tak uniwersalny temat nie może być przyporządkowany wyłącznie do wąskiej grupy osób, zamieszkałych w jednym mieście. …

Michał Jacaszek: smutek nie zawsze musi być negatywną emocją

– W sacrum chrześcijańskim jest obecny rys smutku, ale jest to smutek związany z tęsknotą i przełamany nadzieją. Chrześcijaństwo widzi naszą rzeczywistość jako upadłą i patrzy w kierunku raju. Nabożeństwo chrześcijańskie ma w sobie element smutku np. w muzyce liturgicznej, zwłaszcza tej przedsoborowej. Ale nie jest to smutek beznadziejny tylko pozytywny – opowiada Michał Jacaszek w trzecim z wywiadów o Gdańskiej Szkole Śmierci, opisanej w Tygodniku Polityka.   JAKUB KNERA: Skąd wziął się w twojej muzyce melancholijny i podniosły nastrój? MICHAŁ JACASZEK: Chyba urodziłem się z takimi uwarunkowaniami. Gdy zacząłem tworzyć muzykę, trochę mimowolnie zabrzmiała ona melancholijnie. Chciałem  grać wszystko, jazz, techno, miałem nawet przygodę z metalem i gitarzystą zespołu Schizma.  Tymczasem smutny nastrój  jakoś ciągle był obecny. Dobrze czujesz się w smutku? Smutek nie zawsze musi być negatywną emocją. Jest coś takiego jak przyjemny smutek, delikatny i medytacyjny trans, który bardzo lubię i w którym na codzień  funkcjonuję Momentem, kiedy ten smutek się uwypuklił i dotarł do wielu osób była płyta „Treny”, która odnosi się do tematu śmierci i opłakiwania kogoś, kto odszedł. Nie miałem …

Stefan Wesołowski: śmierć jest tak samo pełna witalnej energii jak narodziny

– Dla wielu ludzi moja muzyka jest smutna i przerażająca, jest w niej rodzaj rozpaczy, ogromny mrok. Rozumiem to, ale ja nie czuje w niej ani beznadziejnej rozpaczy ani nie przemycam żadnych lęków. Myślę, że zgodzimy się co do tego, że przebywanie w ciemnym lesie, wtedy gdy jesteś sam i otaczają cię te dziwne dźwięki, przywołuje coś mrocznego i głęboko niepokojącego, ale nie można temu odmówić jeszcze większego piękna i czegoś uduchawiającego, wzmacniającego. Mam wtedy poczucie obcowania z czymś wielkim i ostatecznym, siłą natury. Śmierć jest jej częścią – opowiada Stefan Wesołowski w drugim z wywiadów o Gdańskiej Szkole Śmierci, opisanej w Tygodniku Polityka. Fot. Rafał Kołsut   JAKUB KNERA: Jak myślisz, skąd wzięło się to, że w Gdańsku dosyć spora liczba osób tworzy muzykę związaną z tematyką śmierci? Zbieg okoliczności? STEFAN WESOŁOWSKI: Nie wiem do końca dlaczego, ale rzeczywiście ten temat się przewija. Chociaż w różny sposób – czasem bardziej estetyzujący, kiedy indziej bardziej prześmiewczy. U każdego z nas – zespołu Nagrobki, Trupy Trupa czy Michała Jacaszka – przyjmuje to inne zabarwienie. Wszyscy jesteśmy przyjaciółmi i …

Grzegorz Kwiatkowski: tradycja uprawiania sztuki spod znaku memento mori trwa od zawsze

– Z pewnością jest to jakiś ewenement, że w jednym miejscu i jednym czasie dochodzi do tak dużej kumulacji tak zwanej czarnej sztuki. Z drugiej strony ludzie o podobnych poglądach dążą do siebie i przyjemnie im spędzać czas razem w swoim towarzystwie, więc to nic niezwykłego. Nie jest to jednak sytuacja metalowo-patetyczna, religijna czy filozoficzna – raczej chodzi nam o pewną atmosferę nihilistycznej radości i swawolności albo o postawę memento mori – opowiada Grzegorz Kwiatkowski, w pierwszym z wywiadów o Gdańskiej Szkole Śmierci, opisanej w Tygodniku Polityka. Fot. Michał Szlaga   JAKUB KNERA: Jakiś czas temu powiedziałeś, że patronem zespołu Trupa Trupa jest Artur Schopenhauer, przedstawiciel pesymizmu w filozofii, a nie Święty Wojciech, dla którego Gdańsk jest szczególnym miejscem kultu. Co to znaczy? Nazwa zespołu Trupa Trupa narzuca tematykę śmierci, do tego dochodzą teksty piosenek i twoja poezja. Skąd tyle tej śmierci? GRZEGORZ KWIATKOWSKI: Ten tekst o świętym Wojciechu i Schopenhauerze był raczej żartem. Zresztą i jeden i drugi mieli dużo punktów stycznych to znaczy chęć ucieczki od rzeczywistości. Myślę, że jest u nas dużo tematu …

Dagmara Blindow. W kinie od urodzenia

– Wielu przyjezdnych zostawia sobie oglądanie filmów w swoim mieście, bo wiedzą że obejrzą je w Kinie Żeglarz. Mówią „ten i tamten film nam uciekł, dobrze że go macie”. Są osoby, które przyjeżdżają do Jastarni tylko dlatego, że jest tu kino. Przychodzą z bagażami, jeszcze przed zakwaterowaniem się w pokojach – opowiada Dagmara Blindow, właścicielka Kina Żeglarz, jednego z ostatnich kin studyjnych na Pomorzu.

Jacek Godek. Tłumacz Islandii

– Polska jest w środku Europy, Islandia jest pomiędzy Ameryką a Europą, ichnim Zachodem i Wschodem. My mieliśmy „Złoty wiek”, a oni za czasów wikingów byli w posiadaniu sporych połaci świata, chociażby odkryli Amerykę. Ale oni za tym nie tęsknią – mają świadomość, że czas płynie, świat się zmienia i należy funkcjonować w takiej rzeczywistości, jaka jest, a nie czekać aż powstanie Międzymorze. Wiedzą to, o czym śpiewał Młynarski: trzeba robić swoje – opowiada Jacek Godek, aktor i tłumacz literatury Islandzkiej. Fotografia: Renata Dąbrowska   JAKUB KNERA: Dlaczego tak wiele osób fascynuje się Islandią? Tak dzieje się też przecież w Polsce. JACEK GODEK: W Polsce dzieje się tak z pewnością dlatego, że Polscy stanowią tam największą mniejszość narodową – około 3% ogólnego stanu populacji czyli około 10 tysięcy osób. Islandia stała się modna w Polsce, ale myślę, że nastąpiło to już dobrych kilka lat temu, nawet pod koniec lat 90. Teraz przeżywa drugą młodość – wraz z wejściem Polski do Unii Europejskiej otworzył się tam rynek pracy dla Polaków. Wiele osób tam emigrowało, co podbiło …

Maria Piradoff-Link. Kustoszka muzeum z odpadów

– Mini muzeum Bankowiec powstało z odpadów: wyciągamy eksponaty ze śmietników, worków gruzu, z remontów. Jak ktoś coś remontuje to od razu lecę i mówię „to i to i to dla mnie, biorę do muzeum”. Te detale są ważne – tabliczki dla lokatorów, modernistyczne elementy, wiele detali z mosiądzu i metalu. One budują obraz tego, jak modernizm wyglądał kiedyś – nie tylko z punktu widzenia architektury, ale też wykończenia klatek i mieszkań. Bankowiec to słynny na Polskę i Europę pomnik historii – opowiada Maria Piradoff-Link, twórczyni Mini-Muzeum Bankowiec i jego kustoszka.

Alina Jurczyszyn. Śpiew naturalnym oczyszczeniem

– Śpiew pozwala ci wyrazić żal i smutek. Jest jak taniec i oddech – nasze naturalne potencjały do samoleczenia, które zatraciliśmy w miejskim życiu. Zapomnieliśmy, że możemy ich używać. Ludzie kiedyś używali śpiewu jako czegoś naturalnego, nie zdając sobie często sprawy, jakie terapeutyczne działanie w tym tkwi – opowiada Alina Jurczyszyn*, pieśniarka, reżyserka, założycielka zespołów Laboratorium Pieśni i Annutara.

Agata Królak. Ilustracje nie tylko dla dzieci

– To, co robię, to projektowanie dla dzieci w każdym wieku. Gdy myślę, że robię coś dla dziecka, to traktuję je jako figurę retoryczną. Dziecko to jakby konstrukt, który jest w każdym z nas – to cecha człowieka, a nie jego wiek i zbiór doświadczeń; to sposób patrzenia, specyficzna wrażliwość. Te elementy są we wszystkich. Dzieci mogą z tego korzystać, ale w równym stopniu chciałabym, żeby to, co robię, dawało też coś dorosłym – opowiada Agata Królak*, graficzka i ilustratorka. Fotografia: Renata Dąbrowska