All posts filed under: Recenzje

Dick4Dick – Dick4Dick is a Woo!Man

Dick4Dick już od ponad dekady lawirują między gatunkami, stylistykami i pomysłami. Od tego czerpania z dorobku innych zaczęło się już na „Silver Ballads” wydanej w 2012 roku, kiedy zespół w pastiszowy sposób przerabiał utwory zespołów rockowych. Potem każdy kolejny album w zasadzie pokazywał inny obszar ich zainteresowań, skręcał i zespół obierał nowe kierunki, dzięki czemu trudno do dziś ich zaklasyfikować do jednej szufladki. Na „Summer Remains” grupa położyła większy nacisk na melodyjne gitary, z kolei od „Who’s Afraid of?” o wiele mocniej penetruje terytorium elektroniczne, czego kumulacją jest „tau Ceti e”, a „Dick4Dick is a Woo!Man” jest tego ukoronowaniem. Oto bowiem zespół, którego skład kilkakrotnie się zmieniał, postawiał na mocno elektroniczne, dyskotekowe brzmienie. Praktycznie każdy kolejny kawałek jest tutaj parkietowym hitem, a i w radiu sprawdziłby się dobrze, chociaż prawdopodobnie na żadnej antenie nie zagości dłużej (a szkoda). Na dodatek zespół postanowił, aby przewrotnie dość zaprosić do udziału w utworach kobiety – w każdym więc utworze śpiewa płeć piękna. Jest Natalia Nykiel, Justyna Chowaniak z Domowych Melodii, Marsija z Loco Star, Joanna Halszka Sokołowska czy …

Czechoslovakia – Malimy

Czechoslovakia od samego początku była mocno osadzona w nostalgii za dzieciństwem. Już „Made In” wskazywał wyraźne pole zainteresowań zespołu: snucie czasem absurdalnych historii z perspektywy dziecięcego pokoju. „Malimy” na tę perspektywę wskazuje już w tytule. Czechoslovakia buduje swoje utwory w ramach możliwości dosyć prostego instrumentarium, chociaż tym razem Adam Piskorz i Paweł Strzelczyk zostali wzmocnieni przez Krzysztofa Wrońskiego na perkusji. Muzyka jest przez to intensywniejsza, ale też bardziej psychodeliczna – żywa perkusja pozwala na frywolność i nieokiełznanie, których tu nie brakuje. Zespół snuje swoje czasem abstrakcyjne teksty, w których kierunek czasem wyznacza skojarzenie, a czasem rym. Efekty są nierówne – czasem zespół trafnie puentuje dziecięce albo i młodzieńcze perspektywy, czasem schodzi trochę na mieliznę. Ale „Malimy” to także wejście w dorosłość jak w otwierającej „Nocą” czy „Synu”. Wydaje się, że wtedy zespół patrzy na świat trochę poważniej, może nawet z obawą przeciwko tej dorosłości i temu wszystkiemu co może spotkać nas poza dziecięcym podwórkiem. Czechoslovakia swój poprzedni album wydała aż pięć lat temu i była to rzecz bardzo oryginalna zarówno ze względu na warstwę muzyczną …

Rito – Rito

Piotr Pawlak w wywiadzie przed koncertem Rito opowiadał o lenistwie, które towarzyszy jego działalności. Trudno mi się z nim czasem nie zgodzić, zwłaszcza że do dziś światła dziennego nie zobaczył świetny materiał Gym Society nagrany z Michałem Gosem, po którym wiele sobie obiecywałem. Jednocześnie Pawlak – muzyk Łoskotu, Kur, Bielizny, twórca wyjątkowej kompilacji OLTER – jest aktywny, bo ciągle gdzieś gra. Ponadto swego czasu wykazał się kreatywnością i w momencie gdy Nadbałtyckie Centrum Kultury zaproponowało mu koncert benefisowy, nie odegrał „szlagierów” ale zawiązał specjalnie na tę okazję skład z muzykami tria GosStroSta czyli perkusyjnego zespołu Michała Gosa, Jacka Stromskiego i Kuby Staruszkiewicza. Pamiętam doskonale ich debiutancki album, świetnie uwypuklający różnej maści bębny, perkusjonalia i przeszkadzajki. Zespół zagrał koncert w Teatrze Wybrzeże w Sopocie, rok później dokumentacja znalazła się w serwisie Ninateka, ale dopiero teraz materiał ukazał się na płycie. Album niejako uprawomocnia to zdarzenie, wcześniej funkcjonujące jako koncertowa rejestracja, a teraz jako pełnoprawne wydawnictwo. Osoba Pawlaka definitywnie wpływa tutaj na muzykę całego składu. Od samego początku czuć pulsującą i transową, rozwijającą się formę utworów. Trójka perkusistów …

Poezja kulturystyczna – Projekt poezja kulturystyczna

O projekcie Poezja Kulturystyczna mówiło się od 2012 roku – wtedy to po raz pierwszy, podczas festiwalu Streetwaves i odbywającego się w ramach jego programu meczu piłkarskiego, odśpiewane zostały utwory kulturysty Janusza z Żabianki do muzyki artystów związanych z Nasiono Records. Projekt pęczniał i ewoluował, aż w końcu w 2017 roku ujrzał światło dzienne. Pomysł jest ciekawy, w skrócie polega na grze słów „kultura” i „fizyczna”, a więc łączeniu gimnastyki i ćwiczeń fizycznych z kulturą. W efekcie dostajemy literackie wypociny (sic!) związane z kulturystyką, zaśpiewane przez trójmiejskich artystów. Utwory, które znalazły się na albumie, a także pojawiający się tu artyści, prezentują zróżnicowane spektrum – od elektroniki, przez post-rockowe mgiełki, od Joanny Knitter, na co dzień związanej z bluesem czy jazzem, przez Kiev Office, Klimt czy Rapera Orzecha, aż po Raya Dickatego i Tomka Gadeckiego. Kolejne kompozycje przedstawiają obrazy z siłowni czy wizje ćwiczących i marzenia o zdobywaniu sprawności fizycznej. Teksty są z jednej strony poważne i nastrojowe, ale z drugiej strony zyskują nieco ironiczną formę i trudno ich z przymrużeniem oka nie traktować. Gdzieś jednak coś …

Marcin Stefaniak Trio – Unveiling

Lubię zaskoczenia. “Unveillung” to już trzecie wydawnictwo w katalogu trójmiejskiej wytwórni Alpaka Records, a jednocześnie kolejne, które pokazuje zupełnie inny trójmiejski trop. Po Algorhythm i Michał Bąk Quartetto jest to jednocześnie płyta, która prezentuje zupełnie inny zestaw muzyków. Pisałem już o przeplataniu się między sobą artystów z trójmiejskiego środowiska jazzowego, zwłaszcza wśród młodych, cieszy więc że trio Marcina Stefaniaka poszerza tutejsze horyzonty, a jednocześnie pokazuje ciekawe i obiecujące spojrzenie na jazz. Długie intro na wstępie płyty zwiastuje tajemnicę i w bardzo nieoczywisty sposób otwiera ten materiał. Delikatnie budowana tkanka brzmieniowa wyróżnia się pociągnięciami smyczkiem na kontrabasie (Paweł Urowski) czy delikatnymi zagraniami na perkusjonaliach (Tomasz Koper). W kolejnych kompozycjach muzyka tria przyjmuje bardziej zwarty kształt – w końcu to dosyć klasyczny skład, w którym sekcję rytmiczną kontrapunktują zagrania na saksofonach w wykonaniu lidera. I to właśnie Stefaniak wysuwa się na prowadzenie, zamiennie grając na saksofonie tenorowym lub sopranowym. W porównaniu do altu budują one trochę gęstszą atmosferę. Wzbogacają przez to nieoczywisty klimat muzyki zespołu. Trio porusza się w okowach europejskiego jazzu, stosunkowo rzadko pozwala sobie na …

Prawatt – Prawatt 2.0

Prawatt powrócił – w innym niż ostatnio składzie i po długiej przerwie. Wrócił także z inną muzyką, czego zalążek można było usłyszeć latem 2016 roku we Wrocławiu podczas rezydencji Znajomych Znad Morza w ramach Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Teraz trzon zespołu tworzy Tomek Klimkiewicz i Radek Moenert, obaj jednocześnie grają w Plikersøp, a ten pierwszy solowo powrócił z projektem Efektvol, o którym niedawni pisałem. Istotny jest też sam automat perkusyjny, na którym grają, a który został stworzony przez Jachiego, jedynego stałego członka zespołu, który jednak teraz nie występuje w nim jako muzyk. Prawat 2.0 jest mniej ponury niż jego poprzednia inkarnacja. Od pierwszych minut czuć wyraźne inspiracje niemiecką sceną elektroniczną spod znaku Tangerine Dream czy Kraftwerk. Mieniące się syntezatory w tle i prosty, rozpędzony bit, przywołują na myśl takie albumy jak „Phaedra” czy „Autobahn”, są ciekawą zabawą z formą, a także być może improwizacją. Taka syntezatorowa, rozwijająca się elektronika ma ku temu spory potencjał i sprzyja budowaniu, długich, niekończących się utworów, w których nieustannie można modulować brzmienie i wpływać na to, co dalej się wydarzy. …

Aporia – Rottumeroog

Zespoły, które w dzisiejszych czasach otwarcie nawiązują do bieżących spraw społecznych i krytykują to, co dzieje się dookoła nas, można policzyć na palcach jednej ręki. Na Nowe idzie od morza pisałem w minionych miesiącach o sugestywnej i pomysłowej formule The Pau, ale też prostym i bezpośrednim przekazie Death Crusade. Tczewska Aporia na swoim kolejnym albumie „Rottumeroog” podąża tym samym tropem i jest równie sugestywna. Zespół gra potężnie i intensywnie, swoją odsłonę hardcore przyozdabiając melodyjnymi wstawkami i gitarowymi kaskadami. To sprzyja odbiorowi ich muzyki, na tle której bardzo wyraźnie i dobitnie wybrzmiewa wokal, a raczej krzyk, Bartosza Riefa. Emocjonalne brzmienie splata się z warstwą liryczną, czasem pełną buntu, a kiedy indziej rezygnacji czy zwątpienia. Aporia obserwuje świat z wyczuciem, czasem zwraca uwagę na wydawałoby się elementarne kwestie („Wkurwia mnie na tym świecie / że nikt nie wyciąga wniosków z przeszłości”), kiedy indziej portretuje wiele spraw na raz jak w fantastycznym i przekornym złożonym z wpisów internetowych „Wiadomość z kraju miłosiedzia” („Do komory gazowej z nimi”, „Niemcy zostawili infrastrukturę / trzeba tylko podłączyć gaz”, „Jestem za niewolnictwem …

Emiter – Sinus Balticus

Marcin Dymiter, nagrywający jako Emiter, znany jest swoich fascynacji nagraniami terenowymi. Razem z mikrofonem penetruje rzeczywistość w wielu miejscach, ale często – być może ze względu na miejsce zamieszkania – wraca do wody: rzek, jezior czy morza. Temu ostatniemu poświęcił już wydawnictwa w ramach Field Notes, tym razem znów do morza, a konkretniej Bałtyku, wraca. Tyle, że „Sinus Balticus” do nagrań terenowych ma bardzo daleko, bo w ogóle z nich nie czerpie. Dymiter za pomocą analogowego instrumentarium buduje bowiem swoją własną, wymyśloną dźwiękowsferę nadmorską. Już wstęp przywołuje na myśl maszerowanie nad brzegiem morza, poprzez charakterystyczne szuranie nogami po piasku. To jednak nie nagrania terenowe ale dźwięki, który muzyk generuje, łudząco kojarzące się z miejscami nad morzem lub dźwiękami z nimi związanymi. Płyta wydana przez Kaiser Söze jest swoistą ścieżką dźwiękową, doskonale nadawałaby się do dokumentu albo i fabuły o morskiej żegludze, przede wszystkim tej podwodnej. Dymiter tworzy transowe utwory, w których przemyca mrok, swego rodzaju tajemniczość i nieokiełznanie morskiej głębi. Przygląda się morzu za pomocą dźwięku, a potem coraz głębiej wnika w jego tajemnicę. To …

Columbus Duo – À temps

Bracia Swoboda, niegdyś tworzący zespół Thing, a teraz grający jako Columbus Duo, z zestawu perkusja-gitara, odrzucili jego drugą część, zastępując instrument strunowy syntezatorem i różnej maści efektami. Z jednej strony może to być podyktowane znużeniem dotychczasowym brzmieniem, a z drugiej chęcią poszukiwania. Obstawiam to drugie, tym bardziej że „À temps” przynosi owocne rezultaty. Syntezatory mają bardzo podobny potencjał jaki drzemie w gitarze: bliską temu instrumentowi fakturę i barwy. Najnowszy album duetu doskonale to pokazuje. Chociażby rzężenie instrumentów w „SCH” mocno przypomina gitarowy jazgot, który unosi się z wzmacniaczy. Zespół idzie jednak dalej i zwiększa nacisk właśnie na barwę i fakturę muzyki a niekoniecznie jej strukturę i upakowanie w pewną formę. Columbus Duo bada w jakie zależności może wchodzić między sobą syntezator i perkusja – ta druga bardzo często znajduje się na drugim planie i nawet kiedy staje się bardziej rytmiczna czy powtarzalna, zdaje się być przyćmiewana przez muzyczną drone’ową magmę elektroniki. Rytmiczne i powtarzalne uderzenia o bębny przyjmują więc formę ornamentu, element tkanki brzmieniowej, a nie funkcję strukturyzującą; są wycofane, może nawet lekko wytłumione (nawet …

Maja Miro – De Arte Respirandi

Pisząc na łamach magazynu POPUP relację z festiwalu w Sokołowsku, zwróciłem uwagę na potencjał tego miejsca i możliwość poruszenia wątków, które mogą podjąć artyści, eksplorując jego specyfikę – położenie geograficzne, fakty funkcjonowania tam sanatorium, ale też wątki medyczne czy lecznicze związane z układem oddechowym, które można wykorzystać do tworzenia kolejnych projektów. Niemal jak na zawołanie trafiła do mnie płyta Mai Miro, traversistki, wcześniej w Trójmieście znanej z twórczości z Marią Ka, która postanowiła zagłębić się w sztukę oddychania i dawne traktaty medyczne. Miro tworzy muzykę do filmów, gra na fletach historycznych, a na płycie postanowiła podjąć się niełatwego zadania: pokazania jak stary instrument może zabrzmieć w kontekście współczesności i w towarzystwie możliwości technologicznych. Zaprosiła sześciu kompozytorów współczesnych (Murray Barsky, Miranda Driessen, Katarzyna Szwed, Marijn Biffchops, Maciej Jabłoński i Allison Cameron), którzy napisali utwory na flet traverso (część specjalnie dla niej). Miro zwraca uwagę na sam potencjał instrumentu, ale też na to, jak operuje on powietrzem i jak z nim współgra – zarówno wtedy gdy instrumentalistka wpuszcza je w jego wnętrze, umożliwiając wybrzmiewanie, ale też w …