Recenzje

Laboratorium Pieśni – Puste noce

Pusta noc to na Kaszubach ostatnia noc przed pogrzebem zmarłej osoby, podczas której ludzie spotykają się w jej domu, aby odmówić modlitwy w jej intencji. Po nich zebrani ludzie odśpiewują pieśni pustonocne. Ten stary kaszubski obyczaj kiedyś trwał nawet kilka nocy, teraz zazwyczaj kilka godzin. Ma też swoją bardziej publiczną odsłonę jak chociażby tę w sanktuarium w Sianowie, gdzie po wielkopiątkowej mszy w tamtejszym kościele zbierają się mieszkańcy aby śpiewać pieśni w kaplicy.

„Puste noce” to także spektakl Laboratorium Pieśni, który powstał w oparciu o badania terenowe artystek (Alina Jurczyszyn opowiada o nich naszej rozmowie) prowadzone od kilku lat na Kaszubach. Są one nieodłączną częścią działalności Laboratorium Pieśni. Jak wiele zwyczajów kaszubskich dla szerszej publiczności może być on całkowicie nieznany, dla wielu zapomniany. Spektaklowi poza śpiewam towarzyszył teatr tańca, prezentowany w Trójmieście kilkakrotnie. Na płycie jednak otrzymujemy jedynie śpiew czterech wokalistek (Alina Jurczyszyn, Kamila Bigus, Lila Schally-Kacprzak, Iwona Majszyk), a więc składu okrojonego w stosunku do regularnego w jakim Laboratorium Pieśni występuje.

Cztery wokalistki zaśpiewują polifonicznymi pieśniami, zazwyczaj bez towarzyszenia jakichkolwiek dźwięków (są wyjątki). Ich głosy wybrzmiewają na tle ciszy przepięknie, uwodząco, a jednocześnie bardzo potężnie. W tym jest z resztą moc pieśni pustonocnych – mantrycznemu zawodzeniu (najlepiej wyczuwalnemu w najdłuższej na płycie, niemal dziesięciominutowej „Żegnam cię”), swoistej hipnozie, która pozwala zatracić się w żałobie. Cała płyta odzwierciedla mniej więcej formie nabożeństwa – od „Kyrie Eleison” przez zaskoczenie tym, że śmierć nadeszła w „Lecą latami”: „Nędzny człowieku, w doczesnym wieku / nie wiesz dnia ni godziny gdy cię do Sądu porwie od lądu / śmierć i z małej przyczyny”. Potem pojawiają się kolejne pieśniarskie odsłony modlitwy, opłakiwanie i przygotowanie zmarłego do pochowania, odejście, a także przejmujące zwieńczenie śpiewu płaczek zaczerpnięte z kultury ukraińskiej, udokumentowane w księdze „Pomorze” przez Oskara Kolberga: Halele halele i przeć ty umarł / Gajgajte, chejajte,pekiele!”. Z czego ostatnia linijka odganiała złe duchy, aby uciekły do piekła. Bardzo wymowny finał.

Znajduję w tej muzyce wspólny wątek z wydaną dwa lata temu płytą „Requiem Ludowe” Adama Struga i zespołu Kwadrofonik. Tamten album był muzycznym zobrazowaniem żałoby po odejściu bliskiej osoby, ten jest rytuałem odejścia. Autorzy obu czerpią z innych środków, ale przejmująco potrafią mówić o śmierci, zarówno z perspektywy żałobników jak i osoby, która odeszła. Pokazują też, że śpiew, a więc najprostsza forma muzyczna, doskonale się do tego nadaje i pozwala przejść przez ten żałobny rytuał.

Laboratorium Pieśni, Puste Noce, wyd. własne, 2017.

Jakub Knera