Recenzje

Mana – Plains

mana

Pisałem już o twórczości Eryka Otlewskiego, chociaż wtedy, w 2014 roku, nagrywał pod szyldem Rawst tutaj. Jego nowe oblicze, Mana, żywi nadzieję, że na trójmiejskiej scenie muzyki elektronicznej jest coraz ciekawiej. Obok postaci ze sporym już dorobkiem jak Hatti Vatti i Rhythm Baboon rośnie młode pokolenie jak chociażby Uku, Wilk, a Mana doskonale ten zestaw dopełnia (z resztą sam Uku na tej płycie sie pojawia).

„Plains” to delikatnie brzmiąca elektronika, budowana na kanwie chwytliwych sampli i błyskotliwych połączeń rytmicznych i melodycznych. Otlewski buduje muzykę senną, oniryczną i trochę odrealnioną. Jednocześnie jest ona dopracowana brzmieniowo w najmniejszym detalu. Syntezatorowe pasma i miarowe bity nie przysłaniają drobnych elementów, które wyłaniają się z drugiego planu i zazębiają się tworząc przyjemne utwory. Wyczuwalne są tutaj inspiracje Four Ter, Gold Panda, Moderat ale bardziej nawet sceną dub techno z Deadbeat na czele. Kluczowe jednak wydaje się to, że Mana nie tworzy prostych do odczytania kalek i nawet jeśli wyżej wymienione tropy nasuwają się na myśl to w nieoczywistej postaci, ale przy dogłębnym wniknięciu, raczej w formie drobnych elementów aniżeli kopiowania całości. „Plains” brzmi bardzo świeżo, ale też przebojowo. To utwory, które swoim specyficznym charakterem wciągają dogłębnie. Ambientowe plamy, pełne pogłosów przestrzenie, bądź co bądź mroczny i trochę chłodny klimat pokazują że Otlewski doskonale rozwija swoje pomysły, które w pewnym stopniu zarysował jako Rawst. Konsekwentnie drąży obrany przez siebie kierunek i wychodzi mu to bardzo dobrze.

Mana, Plains, ABCD, 2016.

Jakub Knera