D.O.M. – Czarny pożar

Już debiutancki album D.O.M. zwracał uwagę na solowa twórczość Piotra Salewskiego, znanego wcześniej z Old Time Radio. Sugestywne i bardzo subiektywne spojrzenie na muzykę krautrockową w połączeniu z polskimi tekstami było z ujmujące. Z drugiej strony muzyk całkiem sympatycznie i niebanalnie wprowadzało nowe światło na ten gatunek w bardzo kameralne i introwertycznej odsłonie. Czarny pożar jest rozwinięciem tej formuły, w bardzo piosenkowej stylistyce, ale też zespołowym brzmieniu, ponieważ materiał ten sprawia wrażenie, jakby nagrało go co najmniej kilku muzyków. Salewski nie atakuje ścianą dźwięku, chociaż otwierający płytę “Luty” ma blisko do wielu shoegaze’owych tuz. Ale nawet w tym przypadku Salewski buduje swój własny muzyczny mikroklimat, daleki od emanowania patosem i monumentalizmem. Jest raczej spokojny, liryczny, a przez to szczery i bezpośredni. Jego teksty opisują codzienne sytuacje, ale często sięga po metafory, które tworzą trochę baśniowy świat. Ciekawie łączy się tu brzmienie gitar i syntezatorowych warstw, dzięki czemu materiał jest bardzo zróżnicowany, ale też narracyjnie spójny. Salewski korzysta ze środków, z których czerpało już wielu, ale przefiltrowuje pomysły przez swoją wrażliwość, co brzmi nie tylko efektownie, ale najzwyczajniej w świecie ciekawie – wprowadza w dość przebrzmiałą scenę gitarową powiew świeżości i oryginalności.

D.O.M., Czarny pożar, Karoryfer Records, 2016.

Jakub Knera