Archiwum, Recenzje

God’s Own Prototype – In Different Chapters

Gdyby nie God’s Own Prototype być może nie powstałoby Ampacity, może nie powstałaby Nowa Ziemia, Walrus Alphabet czy, ostatnio, Nazwy Komponowane. W tym roku mijają prawie trzy lata od kiedy ten gdyński zespół nie istnieje, co postanowił uczcić wydaniem sześcioutworowej epki z materiałem powstałym już jakiś czas temu. Przyznam szczerze, że słuchanie go, przypomina mi trochę sytuację, kiedy po wydaniu pierwszych albumów The Mars Volta, wracałem to nagrań At the Drive-in. W tym momencie z jednej strony wciągające jest szukanie połączeń między wyżej wymienionymi zespołami. Najwięcej wspólnych elementów odnajduję na linii God’s Own Prototype – Walrus Alphabet, ale świadomość, że Artur Krychowiak podążył potem solowym szlakiem, fenomenalnie rozwijając się jako Nowa Ziemia w drone-metalowych pasażach, dodaje tej płycie niesamowitego posmaku.

Ale warto posłuchać jej przede wszystkim dla samej muzyki. To doskonale skrojone, post-metalowe kompozycje o niebanalnych strukturach i zróżnicowanej formie. Wielowątkowość z jednej strony uderza rozmachem, ale z drugiej nie męczy, pomimo tego, że utwory oscylują w okolicach od 7 do 10 minut (poza dwiema krótkimi kompozycjami). Kwartet fajnie akcentuje niestandardową rytmikę i brzmienie gitar, które nie rażą metalową jałowością czy post-rockowym zawodzeniem, ale interesująco ze sobą współgrają. Wyrazista warstwa rytmiczna jest kanwą do wielowarstwowych zagrań na gitarach, które mają w sobie sporo mięsistego i zaczepnego brzmienia, a jednocześnie ukazują różne oblicza tego jak metal można rozwijać w bardziej eksperymentalnych, ale też znacznie ciekawszych formatach, na pograniczu muzyki bardziej przystępnej, o różnych barwach i intrygujących elementach. Wyjątkiem jest ambientowy, zamykający wydawnictwo „A Lasting Nature”, gdzie echa chociażby Isis czy – a niech tam – momentami nawet At The Drive-In (pod względem konstrukcji, nie brzmienia) – występujące wcześniej, znikają na rzecz mrocznej, drone’owej mgły. To takie domknięcie twórczości tego składu i otwarcie kolejnych rozdziałów, które muzycy zapoczątkowali z innymi zespołami, a do czego z resztą tytuł tego wydawnictwa nawiązuje.

[Jakub Knera]