Search and Hit Enter

Annutara – Ulisi

Z muzyką etniczną i muzyką świata nie jest w Polsce łatwo. Od kilku lat w tej dziedzinie niepowstrzymanie prym wiedzie Kapela ze wsi Warszawa, która z jednej strony wypracowała swój unikalny język muzyczny jak i formę, w jakiej prezentuje kolejne albumy, czerpiące obficie z polskiej tradycji. Ostatnio objawieniem jest trio Sutari, które łączy w swojej twórczości brzmienia folkowe i wielogłosowe kobiece śpiewy. Fantastycznie brzmią na płycie, jeszcze lepiej na koncertach.

W Trójmieście ostatnim takim przypadkiem był Sunday Pagans, którzy pieśni z Ukrainy i Białorusi połączyli z współczesnymi brzmieniami elektronicznymi. Posunięcie ryzykowne, który pozytywny efekt przyniosło jedynie połowicznie, bo czuć w tym trochę przymus i sztuczność pożenienia starego z nowym, pięknych pieśni tradycyjnych z bitami i syntezatorami.

Annutara swoją genezę ma w Laboratorium Pieśni, które od kilku lat koncentruje się na pieśniach tradycyjnych. Występujące w tym składzie Alina Jurczyszyn i Kamila Bigus w Annutarze są więc już tylko jednym ze składników tego zespołu. Ich wokale są nadal najważniejsze i regularnie dominują na pierwszym planie – zespół inspiruje się muzyką bałkańską, romską, ukraińską, żydowską i arabską. Wpływy tradycji tych krajów słychać w kolejnych utworach na „Uliasi”. Wokalistki śpiewają w wyżej wymienionych językach, czasem tworzą także własny dialekt, trochę na wzór Islandczyków z Sigur Rós śpiewając w języku nieznanym, ale doskonale dopasowanym do muzyki, budującym klimat podróży.

Na debiutanckim albumie Annutary czuć przekrój tradycji kilku krajów, pełne harmonii melodie Bałkańskie łączą się tu z polifonicznymi, dalekowschodnimi zaśpiewami. Wszystko bazuje wyłącznie na akustycznym brzmieniu, dzięki czemu zespół zachowuje organiczność, która chcąc nie chcąc koresponduje z przyrodą, z którą przecież taka trochę leśna muzyka wiąże się naturalnie. Większość materiału to pieśni tradycyjne, zaledwie dwie kompozycje są od podstaw skomponowane przez zespół.

Annutara ukazuje na albumie wiele braw – rozpędzone, bardzo podróżnicze melodie korespondują z lirycznymi, melancholijnymi balladami. Taneczne rytmy, przypominające wiejskie potańcówki są pomysłowo kontrastowane z subtelnymi, płaczliwymi melodiami. Zespół podróżuje po peryferiach i nieodkrytych zakątkach południowo-wschodniej Europy. Przetwarzając tradycje tego regionu na własny sposób, kumulując umiejętnie na płycie elementy wielu kultur i charakterystycznych utworów, a jednocześnie nie robiąc z niej muzycznego galimatiasu. Umiejętnie budują narracyjnie ułożoną całość, w której można zwrócić uwagę na bogactwo aranżacji, fantastyczne zaśpiewy i całościową wizję tego jak ten materiał ma brzmieć. Efekt wywołuje bardzo pozytywne wrażenie.

[Jakub Knera]