Archiwum

Trójmiasto na Off Festival – relacja

Warto było na Offa przyjść wcześnie, żeby zobaczyć kapitalny koncert zespołu Nagrobki i Ola Walickiego, a także zmagania zespołu Wilga ze słońcem i nową odsłonę Enchanted Hunters.

Trójmiejska scena zaprezentowała się na Offie w całej okazałości i niemal w każdej muzycznej odsłonie – od surowego, garażowego i punkowego brzmienia, przez gitarowe, indie-rockowe ale rozbudowane formy, syntezatorową elektronikę, po rockowo-jazzowe wojaże.

Nagrobki na Scenie Eksperymentalnej

1/2 niegdyś formacji Gówno stawia na proste instrumentarium (gitara elektryczna i perkusja), ale za to dosyć ważne teksty, od początku do końca traktujące o śmierci, w wielu wymiarach – ironicznym ale też filozoficznym. Na żywo wypadli kapitalnie, bo surowe brzmienie było doskonale uwypuklone, a nieobecność basu zupełnie nie przeszkadzała. Dodatek w postaci książeczek z tekstami, dzięki którym publiczność mogła śpiewać razem z zespołem (czy to robiła, to inna kwestia) był świetnym sposobem na oswojenie wczesno-popołudniowych, szklarnianych warunków.

Wilga na Scenie Głównej

Zespół Wilga grał w totalnym ukropie. Wyszedł z tego z tarczą, choć nie do końca pewnie, zgrabnie balansując między długimi, bardziej eksperymentalnymi formami a tymi piosenkowymi. O ile bardziej podoba mi się ta pierwsza odsłona (JK) o tyle o godz. 16 łatwiej byłoby wchłonąć więcej zwartych utworów i więcej wokali a mniej utworów instrumentalnych. Cieszą jednak nowe utwory z bardzo mocnym „This Coast” zagranym na początku koncertu.

Enchanted Hunters na Scenie Trójki

Nowy materiał zaprezentowała grupa Enchanted Hunters, w której gra teraz też Michał Biela i Tomek Popowskim perkusji i padach. Elektroniczne zapędy Magdaleny Gajdzicy i Gosi Penkalli były słyszalne już wcześniej, jednak teraz grupa niemal całkowicie zrezygnowała ze folkowo-leśnej aury na rzecz elektronicznego, czasem pełnego blichtru brzmienia. Wyraziste bity, syntezatorowe partie mocno zaznaczały dream-popowy sznyt, chociażby bliski twórczości Beach House. Jednak najważniejszy element – damskie wokale – nadal pozostał w centralnym miejscu. Ciekawe jaki kierunek grupa obierze na nowych nagraniach i czy przypadkiem nie sklei się on z kierunkiem Pictorial Candi, w którym gra połowa EH, i który ostatnio też eksponuje synthy i harmonie wokalne.

Olo Walicki Kaszebe II na Scenie Leśnej 

Olo Walicki przyjechał z materiałem z ostatniej płyty Kaszebe II. Muzycznie jest ona ciekawa, tekstowo bywa różnie, ale na żywo nabiera performerskiego, para-teatralnego wydźwięki, przede wszystkim dzięki wokalom Bunia (także tych przepuszczonych przez autotune), ale też bardzo ładnym falsetom lidera (śpiewającego czasem trochę nieśmiało, zupełnie niepotrzebnie). Z Piotrem Pawlakiem na gitarze i zestawie efektów, Tomkiem Ziętkiem na trąbce i Kubą Staruszkiewiczem na perkusji zespół zagrał tak jak obecnie mało kto – psychodelicznie, tak jak za najlepszych czasów Ścianki czy Pogodna. O ile płyta jest poprawna, to na żywo zespół zabrzmiał rewelacyjnie.

PEŁNA FOTORELACJA Z FESTIWALU NA POPUPMUSIC.PL