Search and Hit Enter

White Hills i Judy’s Funeral w CSW Łaźnia

Dym i hałas.

Spacefest w tym roku zaczął się szybciej niż zwykle bo już we wrześniu. Jako swego rodzaju rozgrzewkę przed głównym daniem – a więc trwającym dwa dni festiwalem, tym razem w Klubie Żak – w CSW Łaźnia wystąpili White Hills i Judy’s Funeral, którzy w ostatnim momencie zastąpili The Esthetics. Przyznam, że bardzo ucieszyłem się z powodu zmiany supportu – The Esthetics jeszcze nie było mi dane słyszeć, ale Judy’s Funeral tworzą muzykę pomysłową, ciekawie lawirującą między nowofalową przebojowością, a gitarowym hałasem. Koncert doskonale to potwierdził – to trio, które tworzy muzykę przemyślaną, na scenie spójną w narracji, umiejętnie rozkładająca akcenty pomiędzy piosenkowością, instrumentalnym mrokiem i stopniowym budowaniem hałaśliwych ścian dźwięku. Koncert był oparty przede wszystkim o materiał z epki „Four Track Extended Play”, ukazując zespół obyty scenicznie, który dobrze czuje się na scenie i radzi sobie technicznie, a także różnicuje materiał, tworząc przemyślaną dramaturgię występu. Czapki z głów – z debiutujących zespołów w tym roku, JF są zdecydowanie najlepsi, a w konkury mogą stanąć także z tymi z nieco dłuższym stażem.

O ile Judy’s Funeral cofnęli słuchaczy w czasie o dobre trzy dekady, o tyle White Hills przesunęli akcent na wątki poruszane w muzyce gitarowej jeszcze dekadę wcześniej. Amerykanie zagrali w trio hałaśliwą i obłędnie brzmiącą mieszankę stoneru i rocka psychodelicznego. Tak jak na płytach ich utwory nie były przesadnie zróżnicowane w brzmieniu, ale jako całość nie nużyły – poszczególne kompozycje rozkładały akcenty ich muzyki pomiędzy motorycznymi rozpędzonymi rockowymi kaskadami a nieco bardziej stonowanymi, rozwijającymi się spokojnie utworami. Występ podzielony był na cztery zasadnicze części, przerywane oszczędnymi dźwiękami puszczanymi z samplera – w efekcie brzmiało to ciekawie i mimo że momentami trąciło myszką, zespół wyszedł z koncertu obronną ręką. Wrażenie robił także hałas jaki generowała muzyka – jak najbardziej słuszny (Judy’s Funeral słychać było jedynie ze wzmacniaczy), podkreślający ich potężne brzmienie.

White Hills, Judy’s Funeral, CSW Łaźnia, Gdańsk.

[Jakub Knera]