Feto – Z podwórka do studia

Przyznaję, że hip hop nie jest moim ulubionym gatunkiem muzycznym, przede wszystkim ze względu na dość dużą powtarzalność i podobieństwo wykonawców. Duże znaczenie ma fakt, że trochę po macoszemu przez wielu twórców traktowana jest warstwa muzyczna, która w zasadzie ma być tylko uzupełnieniem rymowanych liryk. Z moich ulubionych składów z tego kręgu, wykonawców zliczyłbym na palcach jednej, góra dwóch rąk, ale zdaję sobie sprawę, że wśród ortodoksyjnych hip hopowców to nazwy nieuznawane lub przez wielu wręcz nieznane, bo i często daleko poza hip hop wykraczają (Flying Lotus, cLOUDDEAD, El-P, J-DIlla, Napszykłat, Pezet, Paktofonika, Łona i Webber). Zarysowuję jednak po to mój krajobraz żeby sprecyzować perspektywę, z której spoglądam na to, co w nurcie hip hopu dzieje się w Trójmieście.

Najważniejsze są dla mnie trafne, oryginalne teksty, które potrafią wyciągnąć ciekawe aspekty rzeczywistości w nieszablonowy sposób, a także podkłady, w których można usłyszeć więcej niż tylko powtarzalny bit i zapętlone sample.

Ciężko powiedzieć, żeby druga płyta Feto, specjalnie się w tej kwestii wyróżniała. Tekstowo znajduje się tu większość tematów poruszanych przez hiphopowców – rozumiem, że podkreślanie elementów tożsamościowych to ważny element, ale zapętlenie kwestii o szacunku do innych, własnej niezależności, uczciwości wobec przyjaciół czy szczerości własnego przekazu, wydają się odrobinę nudne. Tym bardziej jeśli spojrzy się na nie z perspektywy, że od kilkunastu lat niejeden twórca z tego kręgu już o tym rymował, a kolejne liryki za wiele nie wnoszą. Wolę już jak Łona zapodaje rymy o nieużywaniu polskich znaków w internecie.

Dużo wnosi za to warstwa muzyczna – tutaj, chociaż wiele patentów i schematów jest dosyć powtarzalnych – dzieje się więcej. Czasem melodie mkną prędko, podkręcając dynamikę utworów, kiedy indziej ciekawie brzmią pomysłowo wykorzystane sample, na kanwach których budowana jest sekcja melodyczna utworów. Całe szczęście, że znalazła się tu bogata kolekcja cutów i scratchy 13 Crew albo mocne bity LCF, Gajosa, Skubiego, Leha i Młodego G.R.O to istotny element tej muzycznej układanki i gdyby nie one „Z podwórka do studia” dużo by straciło.

Cała płyta do odsłuchu:
http://www.youtube.com/watch?v=hBE_yxGJ9YU&list=PLMNB4DvPM0cVeJUY8oLhniNwIjcL7JF8o

[Jakub Knera]