Search and Hit Enter

Mikołaj Trzaska – Trzaska gra Różę

Ten album prawdopodobnie nigdy nie zostałby wydany, gdyby nie pomysł Artura Rojka, dyrektora Off Festivalu, aby zaprosić Mikołaja Trzaskę z zespołem, do zagrania muzyki, którą skomponował do filmu „Róża” Wojciecha Smarzowskiego.

Ten album prawdopodobnie nigdy nie zostałby wydany, gdyby Mikołaj Trzaska nie stworzył tal dużo muzyki do filmu „Róża”, która nie pojawiła się w w obrazie, a którą można z powodzeniem zagrać na trwającym ponad godzinę koncercie.

Oglądając film Smarzowskiego, motyw muzyczny utkwił mi i chyba wielu osobom, bardzo mocno w pamięci. Słuchając nagrania z Offa okazuje się że kompozycji było o wiele więcej, o wiele silniej spajają się z narracją obrazu, a niemal dopowiadają do niego bardzo dużo. To tym ciekawsze, że są wykonywane na żywo – przez inny zespół i w innych okolicznościach. Na początku słychać rozmowy publiczności, ale z czasem głosy milkną i muzyki można słuchać niemal jak podczas sesji nagraniowej. Dźwięki to z jednej strony miarowe, spokojne kompozycje jak otwierający „By Boat” ale też bardziej free-jazzowe i szalone jak „Bicycle Hero”, które pozwalają na większe pole do grania na scenie. Mikołaj Trzaska w jednym z wywiadów zastanawiał się, dlaczego właściwie zaprosił do nagrywania muzyki do tego filmu, artystów zzagranicy, skoro Ci z Polski (Wacław Zimpel, Michał Górczyński, Mike Majkowski, Adam Żuchowski, Paweł Szpura) radzą sobie z nią równie dobrze. Można powtórzyć i spytać: dlaczego? A można spojrzeć na to szerzej: dzięki temu dostajemy dwie różne wersje muzyki filmowej – skomponowaną i nagraną, oraz zagraną na żywo, bardziej spontaniczną i żywiołową.

Druga strona tej płyty to spojrzenie na muzykę filmową w ogóle. Jak często odsetek nagrań z filmów ukazuje się na oficjalnych wydawnictwach albo zamiast fenomenalnych kompozycji, ścieżki dźwiękowe stanowią składanki hitów, przeciętnych zespołów. „Mikołaj Trzaska gra Różę” ukazuje także trud kompozytora, jego podejście do tworzenia, a także smutny fakt, jak wiele muzyki skomponowanej przepada, ze względu na takie nie inne umiejscowienie jej w filmie. Dzięki tej płycie ma ona szansę ujrzeć światło dzienne – przypomnieć o filmie, a jednocześnie opowiedzieć historię w inny, muzyczny, a nawet bardziej emocjonalny sposób.

[Jakub Knera]