Destructive Daisy w Mechaniku

„Dobra zabawa a nie jakieś pseudoartystyczne pierdzenie w stołek”.

Powyższy opis, to status zespołu Destructive Daisy, jaki znalazłem na ich profilu na facebooku, kilka dni przed koncertem w gdańskim Mechaniku. Dziewczyny się nie pomyliły – ich muzyka to konkretne, zwarte, gitarowe granie, z jednej strony łączące wpływy rocka alternatywnego, a z drugiej garage punka czy grunge inspirowanego takimi formacjami jak Hole, Alice in Chains, Soundgarden czy Mudhoney (na koncercie zespół zagrał cover tych ostatnich). Destructive Daisy to silna, dobrze rozwijająca trzon utworów, sekcja rytmiczna, ale zasługą ciekawego brzmienia jest przede wszystkim gitara elektryczna, której właścicielka nie tylko gra niezłe i wpadające w ucho melodie, ale przede wszystkim robi sprawnie i na scenie świetnie się odnajduje (ach ta śmiertelna powaga!). Wokalistka zespołu dobrze komponuje swój głos z ciężką i przebojową muzyką – śpiewa, czasem wchodząc na najwyższe rejestry piskliwych wokaliz, ale zawsze świetnie wiedzie prym w kompozycjach. Poza świetnymi kompozycjami własnego autorstwa, zespół postawił na kilka coverów, które jednak zniknęły – Stokrotki mają na siebie na tyle dobry pomysł, że wystarczająco dobrze bronią się na scenie z autorskimi kawałkami. Ba – one po prostu wypadają najlepiej. No i nie było mizdrzenia się do publiki – kwartet, wyglądem przypominający trochę czarownice z Eastwick, zagrał potężnie i konkretnie. Henry Owings skwitowałby: te dziewczyny sikają na stojąco.

Mogłoby być rewelacyjnie, ale było tylko nieźle, ze względu na katastrofalne nagłośnienie w Mechaniku (które, z racji że bywam tam rzadko, przypomniało mi czasy, gdy grywali tu Dick4Dick czy X-Boys czyli M.Bunio.S i Fisz). W małej sali było przeraźliwie głośno, a instrumenty nie brzmiały spójnie. Gdzieś w dalekim planie jawiła sekcja rytmiczna, potem można było usłyszeć gitarę elektryczną, a wszystko to było jakby wytłumione w odniesieniu do wokaliz, które były nieproporcjonalnie nagłośnione w stosunku do reszty muzyki (mikrofon sprzęgał nie raz). Takiemu zespołowi należy się bardziej czujny akustyk i lepsza sala, bo to zdecydowanie jedna z najciekawszych młodych kapel na trójmiejskiej scenie.

Destructive Daisy, Mechanik, Gdańsk, 17.02.13.

[Jakub Knera]