Saksodrony

Dwa kapitalne ujęcia saksofonu przez pryzmat drone music. Lea Bertucci generuje pełne pogłosu utwory grając w ogromnym silosie, a Julius Gabriel tworzy muzyczne narkotyczne wizje za sprawą efektów, przez które przepuszcza dźwięk instrumentu.

>>>Read in English<<<

To jak wiele intrygującej muzyki powstaje na saksofonie, wiadomo nie od dziś i cała masa artystów na przestrzeni lat o tym przypomina. Od dokonań Dereka Baileya, Pharaoh Sandersa, Dickie Landry’ego (“Kitchen solos”!) po takich współczesnych twórców jak Colin Stetson (świetne “Judges”) albo Andrew Bernstein. Saksofon maluje szeroką paletę brzmieniową, od spirytualnych improwizacji po minimalistyczne zapętlenia. Młode pokolenie z coraz większą otwartością i pomysłowością podchodzi do instrumentu, rozbudowanych technik i przestrzeni wokół jego brzmienia. Postacie takie jak Lea Bertucci i Julius Gabriel wydali kolejne albumy, na których uwspółcześnieją brzmienie instrumentu, ale też redukują je do dronowego, jednostajnego wymiaru.

Pochodząca z Nowego Jorku Bertucci poprzedni album, Metal Aether, nagrywała w kilku lokalizacjach. Tegoroczny, Resonant Field powstał w silosie zbożowym w Silo City w Buffalo, który charakteryzuje się 12 sekundowym pogłosem. Ale nie jest to nagranie 1 do 1, ponieważ część ścieżek została dograna w procesie postprodukcji co intrygująco wzbogaca ten materiał. Bertucci radykalizuje brzmienie saksofonu – coraz bardziej odbiega od swojego tradycyjnego charakteru, a jeszcze bardziej rezonuje w przestrzeni. W narastającym na otwarcie “Wind Piece” krótko, ale sugestywnie prowadzi saksofon w przestrzeni aby w pewnym momencie podszyć go fletem Robbiego Lee. To już nie wibrujące “Pattern for Alto” z poprzedniej płyty, ale monumentalne, długie i jednostajne dronowe rozciąganie możliwości brzmieniowych instrumentu. W “Warp and Weft” ta wielowarstwowość narasta – saksofonowi towarzyszy świetnie zakomponowany pięciostrunowy bas Jamesa Ilgenfritza (także w kolejnych dwóch utworach), potem dochodzą też nagrania terenowe: szeleszczące, noisowe, świetnie tę jednostajną formę niuansują, a jednocześnie podkreślają. Bertucci odchodzi od polifonicznego brzmienia instrumentu, koncentruje się na jego mikrotonalności i rytmicznym fenomenie, które stara się uwypuklić w połączeniu z pogłosem. W utworze tytułowym cedzi frazy pojedynczo, a towarzyszą im werblowe perkusjonalia (nagrywał je zespół Tigue), szmery i efekty dodane w postprodukcji. To w zasadzie sound-art, praca site-specific, gra z przestrzenią i nieustające poszerzanie możliwości saksofonu. Redukcja jego brzmienia – lekkie, ale monumentalne drony to frapująca oszczędność, ale też owocne zbieranie architektonicznego feedbacku.

Juliusa Gabriela nazwałbym saksofonistą psychodelicznym. Swój instrument przetwarza przez efekty, dzięki czemu brzmi zarówno dronowo, ale onirycznie, sennie. Zaczyna od delikatnych, smukłych fraz, aby później wejść na dronowy szlak, tyle że jego tenor brzmi ciężko i mrocznie. W tytule ÆTHERHALLEN można doszukać się powiązania z poprzednią płytą Amerykanki, ale i tej najnowszej: w członie hallen, który odnosi się zarówno do rozbrzmiewania i rozpraszania jak i hal, przestrzeni. Niemiec gra z eterem, rezonansem, które jednak tworzy za sprawą przesterów i efektów nakładanych na instrument. Tu też jest pogłos, wykreowany sztucznie ale w zupełnie innym celu. Muzyka zagęszcza się, co świetnie słychać w “Purple Skies”, kiedy atmosfera narasta, muzyczne loopy zapętlają się z saksofonowymi frazami na pierwszym planie. Z kolei ciężkie i transowe “White Temples” wciąga w momencie, kiedy instrument buduje otchłań, czarną dziurę dźwięku, ciągnącą się bez końca. Gabriel prezentuje saksofon w ujęciu psychodelicznym. To narkotyczna muzyczna wizja, kwaśny dźwiękowy świat, pełen zróżnicowanych barw instrumentu. Jednocześnie jest tu mnóstwo przestrzeni, w której saksofonista się rozpycha, tworząc gęstą tkankę dźwiękową z minimalistyczną, ale wciągającą dramaturgią. Jeśli u Bertucci dominowała lekkość, tu jest pewien niewidoczny i nieopisywalny ciężar; powaga, a jednocześnie ukryta pod powierzchnią moc.

Lea Bertucci, Resonant Field, NNA Tapes
Julius Gabriel, ÆTHERHALLEN, Lovers & Lollypops