Brazylia się rozpycha

Rakta i Deafkids na swoich najnowszych albumach redefiniują inspiracje i podejście do szeroko rozumianego spektrum muzyki gitarowej. Chociaż nagrali diametralnie inne płyty, łączy ich rozpychanie się w gatunkach do tego stopnia, że efektem są przełomowe i porywające nagrania.

>>>Read in English<<<

Jeśli muzyka brazylijska wciąż kojarzy się Wam z „ciepłymi rytmami”, dorobkiem nurtu tropicália i sambą, to przypominam, że mamy 2019 rok i pora nadrobić zaległości. W wielu kierunkach – od imponującej sceny z okolic jazzu i improwizacji (weźmy pierwszy z brzegu, jeden z moich ulubionych labeli z Ameryki Południowej Desmonta), przez fantastyczną scenę elektroniczną, prezentowaną m.in. na festiwalu Novas Frequencias, po szerokorozumianą scenę gitarową, jak poniżej. Szeroko, bo gitary są tu jedynie punktem wyjścia do konglomeratu gatunków i pomysłów, a dwie właśnie wydane płyty reprezentantów – z grubsza mogącej przyjąć nazwę brazylijskiej psychodelii – są tego doskonałym przykładem. Tak doskonałym, że na początku muszę porządnie uderzyć się w pierś, ponieważ zarówno Rakta jak i Deafkids w 2018 roku zagrały w moim rodzinnym mieście, w innych terminach, na terenach postoczniowych. Najgorsze uczucie jakie mi towarzyszy to żal, że nie było mi dane ich wtedy zobaczyć (w tym roku grali wspólną trasę po Europie, ale odwiedzili w Polsce jedynie Wrocław). Wynagradza natomiast to, że ich najnowsze płyty to dzieła błyskotliwe, przełomowe, które pokazują eklektyzm i rozmach obu zespołów, a także sprecyzowaną wizję tego, jak chcą brzmieć.

Rakta, dla których Falha Comum jest drugim długogrającym wydawnictwem, swoją muzyką poszerzają spektrum post-punka, gotyku, ale też psychodelicznego rocka. Jeśli wcześniej, na debiucie w dosyć klasyczny sposób przyglądali się tym nurtom, to teraz na wielu polach otwarcie bawią się formułą, budowaniem przestrzennego brzmienia, ale też na swój sposób mistycznym charakterem muzyki. Przetwarzane wokale Pauli Rebellato brzmią jak żywcem wyjęte z szabatu czarownic. Efekt niby prosty, ale w połączeniu z muzyką buduje mistyczną i rozbudowaną narracyjnie formę. Tytułowy utwór zaczyna się bardzo nieprzewidywalnie – tli się w oddali, aby finalnie wysunąć na pierwszy plan bębny i bardziej zrytmizowaną strukturę. „Flor da Pele” to już bardziej zamknięta kompozycja, ale w wielu momentach wydaje się, że bliżej jej do nieoczywistej ścieżki dźwiękowej niż stricte piosenkowej, zamkniętejj kompozycji, co podkreśla dalszy ciąg materiału – brzmiące niczym odkurzone pianino intro „笑笑”, a później zelektryfikowany pełen bitów i quasi-kaznodziejskiej wypowiedzi koniec. Dalszy ciąg albumu może i jest bardziej klasyczny w rozumieniu połączenia gitar, basowych brzmień, syntezatorowych pasaży i perkusjonaliów (za którymi siedzi rewelacyjny Mauricio Takara!), ale nawet jeśli utwór rozpędza się w przestrzennej spacerockowej odsłonie jak w „Fim Do Mundo” czy „Miragem” to są to tylko preteksty do budowania głębszego wymiaru utworów, niuansowania bębnów, gitarowych zaciągnięć i syntezatorowych plam. Co podbijają teksty – krótkie, często jednozdaniowe, ale brzmiące niczym przepowiednie albo wróżby (Todos os seus pecados / estão em minha boca / todas as palavras / serão códigos abertos / ser humano / mais uma falha comum w „Falha Comum” czy mocne domknięcie w finałowym„Ruína”: edificar o espirito / sobre estas ruínas).

Rakta brzmi wtedy jakby ich album był dokumentacją mistycznego misterium, osobliwego spektaklu dźwiękowego, który łamie reguły prostego do rozgryzienia układu albumu. Nawet taka „Ruina” na finał wydaje się nieoczywistym, ale szalenie inteligentnym posunięciem. Mroczne zawieszenie, poszukiwanie niewiadomej, pozbawienie muzyki prostych struktur, twórcze i kreatywne poszukiwanie. Taki właśnie jest ten album.

Deafkids z kolei za punkt wyjścia przyjmują pogranicze, na którym spotyka się punk, d beat, metal i noise. Z jednej strony atakują ścianą dźwięku, z drugiej zahaczają o zrytmizowane elementy, czasem jako swego rodzaju przerywniki („Espirais da Loucura”), potem rozwinięte („Espirais da Loucura II” w stylu Oneidy) albo rozbudowane kolekcje pomysłów (środek „Mente Bicameral” czy koniec „Alucinações de Comando”). Kiedy indziej pulsujący i rozchybotany rytm kontrastuje tu z gitarowymi efektami pełnymi zniekształceń („Estímulos Alucinatórios Verbauditivos I”). Mariażem wszystkich tych elementów jest rytmiczna kawalkada w „Templo do Caos”, gdzie rozpędzona perkusja spotyka się z riffami i pełnymi pogłosu wokalizami. Z kolei taki „Raíz Negativa (Não-Vontade)” rozpoczyna się od bitowego intro, żeby potem stopniowo narastać z gęstniejącym basem i gitarami, ale też przestrzennymi wokalami, dozując wybuchy. W „Camisa de Força (Inferno ou Sem Saída?)” zespół świetnie różnicuje plany – perkusyjny łomot wydaje się być wyciszony, jakby z pokoju obok, a na przód wysuwa się jazgot gitar i ich efektów. Antyrytmicznym momentem ściany dźwięku jest „Vírus da Imagem do Ser”. Świetnie to z resztą oddaje tytuł albumu – meta programowanie to tworzenie lub modyfikacja kodów innych programów, w tym przypadku rozumianych jako gatunków. Deafkids dokonują tej rewolty zgrabnie i zwinnie, cały czas dekonstruując formaty i inspiracje.

Podobnie jak na albumie Rakta dzieje się tu wiele i podobnie jak tamten skład, Deafkids ewoluują ze swoim pomysłem na muzykę w stosunku do poprzedniego albumu Configuração do Lamento. Trzecie wydawnictwo to psychoaktywna podróż – zniekształcone wokalizy, agresywne punkowe zagrywki, pokłady noise i pogłosów, elektroniczny puls, zgryźliwe gitary i polirytmiczne wycieczki perkusjonaliów. Tak dużo elementów Brazylijczycy opakowują w wycyzelowany przez siebie format, zróżnicowanie planów, natężenie dźwięków i bogata dynamikę. Noise Deafkids ma wiele obliczy – zarówno ten pełen szumu, hałasu i zniekształceń jak i ten stricte gitarowy, gdy następuje kumulacja zrytmizowanych form. Trio sięga w kierunku tradycji punka i d beat, którą łączy z elektronicznymi pomysłami – od bitów po szum, wysokie pasma (39 sekundowy finał) po zelektryfikowanie brzmieniowych idei. Jest w tym szaleństwo, ale jest też objaw własnego i indywidualnego stylu – niełatwego do przebrnięcia, ale sugestywnego i poszerzającego barwną dźwiękową paletę możliwości. Deafkids są charakterni i wymowni w swojej konsekwencji, a Metaprogramação dziełem tak oryginalnym i znaczącym, że aż strach pomyśleć, w jakim kierunku mogą pójść dalej.

Rakta, Falha Comum, La Vida Es Un Mus/Iron Lung Records
SŁUCHAJ: 🎶Spotify, 🎶Tidal, 🎶Deezer, 🎶Apple

Deafkids, Metaprogramação, Neurot Recordings
SŁUCHAJ: 🎶Spotify, 🎶Tidal, 🎶Apple, 🎶Deezer