Singeli to nowy punk

Bezkompromisowe, surowe brzmienie o prędkości nawet 200bpm. Muzyka bezczelna i frenetyczna, a nade wszystko bezpośrednia – to właśnie singeli.

>>>Read in English<<<

Kto jeszcze nie słyszał o singeli, powinien jak najszybciej to nadrobić. Bo to właśnie z tego powodu już teraz (a w zasadzie od dobrych kilku lat) Kampalę, stolicę Ugandy będzie można wymieniać jednym tchem obok Berlina, Paryża, Chicago czy Detroit. Oczywiście te miasta za sprawą house, techno czy footwork dorobiły się renomy w świecie przez wiele lat, ale muzyczna scena Wschodniej Afryki związana z labelem Nyege Nyege czy Hakuna Kulaka z powodzeniem szybko zaczęła prezentować to, co jest tam najlepszego, najbardziej świeżego, ale też – w skali świata szalenie oryginalnego.

Na marginesie warto wspomnieć, że to wytwórnie, które tradycję ze współczesnym brzmieniem prezentują na multum sposobów: od ceremonialnego bębnienia Nihiloxica przez eksperymenty Jako Marona z tradycyjną muzyki z Maloya po uwspółcześnione pieśni weselne Otima Alphy. Czym jest singeli? To drugi, zaraz po gqom nurt muzyczny w scenie wschodnioafrykańskiej, który jednocześnie charakteryzuje się zupełnie innym brzmieniem, tempem i energią, de facto wszystkim. Singeli, które narodziło się w tanzańskim Dar Es Salaam, inkorporuje takie lokalne style jak mchirku, sobene, taarab czy segere razem z hip-hopem i południowo-afrykańskim kwaito. Brzmi jak koktajl wybuchowy? Właśnie taki jest – to muzyka, której tempo jest obłędnie szybkie i rośnie od 180bpm wzwyż. Tanzańską młodzież doprowadza do ekstazy, zarówno na scenie niezależnej jak i popularnej – w Tanzanii artyści grający singeli, w bardziej komercyjnej odsłonie (i wolniejszej), sa popularni jak Drake czy Kendrick Lamar. Pisze o nich The Guardian albo Boiler Room – polecam lekturę.

Szybki przegląd słowem wstępu – najlepiej za sprawą kompilacją Sisso, która nawiązuje do studia pod tą samą nazwa. To z niego wyszła większość producentów, wydawanych przez Nyege Nyege. Sisso prezentuje bezkompromisowe, surowe brzmienie, to muzyka bezczelna, a jednocześnie bezpośrednia. Powstaje na prostym oprogramowaniu Virtual DJ – proste loopy idealnie nadają się do podkręcania dyskotekowej ekscytacji i rozszalałych imprez. Jak punk właśnie, chociaż posługuje się innymi narzędziami. Świetnie oddaje to seria okładek solowych płyt reprezentantów gatunku – zdjęcia postaci z murów, obdrapane, surowe, stofografowane od niechcenia. A jednak wymowne. Tak jak muzyka: to frenetyczne, buzujące utwory najlepiej sprawdzają się na żywo, co udało mi się sprawdzić podczas ubiegłorocznego Unsound na koncercie Bamba Pana. Ale do rzeczy – w tym roku Nyege Nyege wydał kolejne dwa albumy, którym koniecznie trzeba poświecić uwagę.

„Tatizo Pesa” autorstwa Jay Mitta to jedno z najbardziej dzikich wydawnictw Nyege Nyege. Syntetyczne perkusjonalia i synkoptowate loopy brzmią jakby ktoś przyspieszył je na magnetofonie przy przewijaniu. Jest trochę wolniej niż u Bamba Pana (180-190bpm zamiast 200+). Nie jest tu aż tak surowo, ale za to przebija się masa detali. W tytułowym utworze pojawia się Dogo Mjanja, czternastoletni MC, który rapuje bez opamiętania, dopasowując się do diabelskiego tempa, a jednocześnie świetnie dopełniają go frapujące perkusjonalia w tle i syntezatorowe wstęgi, które brzmią jak skwaszony klarnet. To footwork podniesiony do potęgi trzeciej, najbardziej hardcore’owa wersja brytyjskiego rave’u, wszystko pędzi tu na złamanie karku bez opamiętania. „Don Bet” jest jak obłędnie rozpędzony kołowrotek – na początku skierowany w stronę klasycznego rave, potem zdominowany syntetycznym bitem, aż w finale pojawiają się syntezatorowe smugi i wokale. „Mchuma Bet” z kolei to genialny synktopowy bit na pierwszym planie i zagęszczenie sampli (brzmiących quasi orkiestralnie) i melodii w tle. „Sapiens” sięga po skale arabskie przy jednostajnym bicie, a „Masera” wykorzystuje kocie sample. „Dura” z kolei frenetycznie rozpędza się z rytmem, a całość domyka popową melodyjką w tle. Jay Mitta sięga naorbite – folkowe i tradycyjne melodie filtruje przez surowe elektroniczne brzmienie łącząc z elementami bongo flava i swahilijskiego rapu. Obłędna muzyka, która ma w sobie prostotę i buńczuczność.

Jesli Jay Mitta do elektroniki podchodzi na punkowo to Duke jest muzycznym amalgamatem popkultury, konsumpcji, samplingu, które mielą masę dźwiękowych elementów. „Naona Laaah” to frenetyczny buzujący koktajl, w którym splatają cię rozedrgane wokale Don Tach, obłędne bity perkusyjne, basy, a całość trwa niemal osiem minut. I nie nuży! „Sing 4444444” z prostym bitem brzmi jakby wyszedł spod ręki Felixa Kubina, a „Duke 4” przykuwa uwagę jednostajnym rytmem i nastrojowym jak na singeli klimatem, podobnie jak „Duke” – klasyczne w brzmieniu z klawiszami w tle wyrazistą rytmiczną strukturą i quasi-wibrafonowymi melodiami. Melodia a la na fujarce pobrzmiewa w „Duke bit Puyp”, ale jednym z najmocniejszych momentów na płycie jest „M Lap”. To 9 minutowy dyskotekowy monument, w którym bit i melodyjka na drugim planie splatają się w praktycznie zamglone tło, kiedy na pierwszy wysywa się wykrzykiwany szorstki wokal, a potem pojedynczy bit. Od 6 minuty całość brzmi jak żywcem wyciągnięta z osiedlowego festynu, przeradza się w ni to słuchowisko ni to spektakl, utrzymane w klimacie lo-fi, w którym muzyka wręcz dopasowana jest do wokaliz (a nie na odwrót). Jazda bez trzymanki ale niezwykle oryginalna, szalona. Kicz przeplata się tu z współczesnym brzmieniem, tradycja z elektroniką i samplami, a nad całością dominuje muzyczny kogiel-mogiel, brawurowa mieszanka stylów, rapowania. Duke to już nie reprezentacja Sisso ale Pamoja Records – najbardziej punkowy w brzmieniu i bezkompromisowy – od frenetycznego tempa, przez sampling reklam, ambientowych sampli, jingli reklamowych i słuchowisk. Kwintesencja singeli, a jednocześnie ogromny powiew świeżości. To żadna zabawa w odkrywanie uwspółcześnionej tradycji Czarnego Lądu, ale muzyka przyszłości, świeża i aktualna, która staje w szranki z tym co dzieje się obecnie w na początku wymienionych miastach. I aktualnie prowadzi zdecydowanie na czele podium.

Duke, Uingizaji Hewa, Nyege Nyege
SŁUCHAJ: 🎶 Spotify 🎶 Tidal 🎶 Deezer 🎶 Apple Music

Jay Mitta, Tatizo Pesa, Nyege Nyege
SŁUCHAJ: 🎶 Spotify 🎶 Tidal 🎶 Deezer 🎶 Apple Music