White Starlite – Blue Tears & The Palm Trees

Ciężko o White Starlite nie mówić przez pryzmat jej wokalistki, Audri Jean, na co zdarzało mi się zwrócić uwagę wcześniej. Na kolejnym wydawnictwie zespołu, to ona znów najbardziej przyciąga uwagę, chociaż konsekwentnie nie mamy do czynienia z pełnowymiarowym wydawnictwem, tylko epką. Blue Tears & The Palm Trees to nieco ponad kwadrans muzyki, który pokazuje kolejne oblicze tej trochę efemerycznej, ale też dosyć wyjątkowej na trójmiejskiej scenie formacji. White Starlite wywodząc się od nostalgicznych, trochę shoegaze’owych pomysłów, teraz zdają się koncentrować równie często na podkreślaniu wpływów elektronicznych. Takie „Hanalei Bai”  jest tego dobrym potwierdzeniem, ale nawet w otwierającym płytę „Dive in Me”  klawisze w tle i stłumiony bit na początku brzmią bardzo sugestywnie. „Noir” z powielonym wokalem przypomina wywodzących się z Katowic Coals czy brytyjskie Let’s Eat Grandma.

Tyle, że ciekawa jest nie tylko warstwa muzyczna, ale też tekstowa. Czasem Audri Jean wydaje się Nickiem Cave albo Mattem Beringerem w spódnicy, chociaż jej teksty cechuje większy dramatyzm, który dobrze podkreśla podpis do płyty: sad hawaii sounds mixed with alternative hollywood vibes. Jest trochę nowobogacko i wakacyjnie, letnio, ale też nostalgicznie, smutno; przyglądamy się miłosnym przygodom przez palce, może z lekkim rozczarowaniem. Nawet jeśli teksty cechuje drobna naiwność to ciekawy jest sposób w jaki autorka buduje takie kolejne zwrotki, w efekcie tworząc proste i ujmujące piosenki: He was so depressed, so am I / The dark soul, I gave him neon light czy I was with flowers in my hair in the Tate style / He said ”I like your weird side’‚. Mrok the Cure, posmak nagrań Mazzy Star ale też bardziej ponure Beach House – White Starlite w pigułce. No i te momenty, kiedy za pełną efektów, gitarową mgiełką, sumą westchnień i syntezatorowymi smugami, White Starlite z lekkością bałtycką plażę jest w stanie opisać tak jakbyśmy siedzieli na jednej z promenad w Los Angeles: There is a summer in the suburbs / My boy is wearing black and look so nice / I listen to Fleetwood Mac, it’s my summetime vibe  / Pin-up bikini, blonde hair shine in his eyes / Baltic sea, breathe it in, I wish my life will be dream / I hope this summer will be sweet as soft ice cream / I wanna swim at night in the neon lights with him / but where is he.

Jest romantycznie, oryginalnie, intymnie, a jednocześnie szczerze. Piosenkowo i dosyć klasycznie jeśli chodzi o formę, ale nie przesadzajmy z odkrywaniem Ameryki – warto to wydawnictwo przesłuchać.

White Starlite, Blue Tears & The Palm Trees, wyd. własne 2018.