Jazxing – Moon Call EP

To się nazywa długi rozbieg! Jazxing wyrobili sobie rozpoznawalną nazwę już dobre kilka lat temu i cały czas to procentuje, a jednak wydawniczo oszczędnie cedzą swoje kolejne pomysły, chociaż podobno mają ich w zanadrzu bardzo dużo. Można się wręcz pokusić o szybki przegląd ich dotychczasowego dorobku: obecność na kompilacjach Polo House i Father And Son Records And Tapes, split Północ/Południe, remix post-punkowego zespołu Niemoc czy jeden z pierwszych punktów na ich muzycznej ścieżce – osobliwe spojrzenie na utwór „A może by” polskiego funkowego zespołu Transport Band z lat 80., autorów zaledwie jednego singla, który trójmiejski duet zaprezentował w ramach nieodżałowanej serii The Very Polish Cut Outs. Jazxing regularnie organizuje też elektroniczno-taneczną scenę nad morzem, Gdańską Szkołę Disco.

Co jakiś więc czas prezentowali swoje pomysły, ale nigdy w pełniejszej i bardziej rozbudowanej formie. Dlatego ich Moon Call EP to de facto debiut, pierwsze wydawnictwo na którym znalazły się wyłącznie utwory duetu. Nie jest to jednak album, ale epka, więc znów nie jest łatwo wpasować Jazxing w przyzwyczajenia słuchaczy. Wpasować tym trudniej, że ich ciepła muzyka zupełnie nie komponuje się z szerokością geograficznej, w której się ukazuje. Ale nie ona pierwsza i nie ostatnia. W katalogu nowej trójmiejskiej oficyny, Polena Recordings, odnajduje się doskonale, wpisując w polskie fascynacje balearic czy pokłosie nieodżałowanej serii The Very Polish Cut Outs. Trudno mówić tu o jednym, wyraźnym kierunku – jest miejsce na nawiązanie do house doby lat 90. w „The Pose” czy disco i dub w najdłuższym, najciekawszym na płycie „Midnight Stand”. Jazxing błyskotliwie podchodzą do tematu samplowania – w „Vapos” zwracają się w stronę new wave, biorąc na warsztat loop z utworu grupy Camel, która tworzyła w latach 80. W efekcie dostajemy mroczny, ale mięsisty i sugestywny utwór.

Muzyka Jazxing ma parkietowy i taneczny posmak, z lekką nutką nostalgii. Duet komponuje na kilku instrumentach na raz, co najlepiej sprawdza się na żywo, ale i w wersji studyjnej jest przekonujące. Muzyczne repetycje wpadają w ucho, a ich pulsujący i błyszczący charakter podkreśla dojrzałość duetu, który jednocześnie cały czas jest ulega ewolucji, co w porównaniu z wymienionymi wyżej, wcześniejszymi nagraniami, słychać bardzo dobrze. Duet wpisuje się tym w grupę artystów, którzy w intrygujący sposób odświeżają klasyczny house, disco i dub, przez pryzmat lat 80., budując zwartą i bardzo rozrywkową formę. Poproszę jeszcze więcej, właśnie na tej szerokości geograficznej, gdzie takiej muzyki potrzeba jak najwięcej.

Jazxing, Moon Call EP, Polena 2018.