Recenzje

Akpatok – Micromovements

Umknęło mi zrecenzowanie albumu „Two Winters Two Springs” projektu Akpatok – na tamtym wydawnictwie Dawid Adrjanczyk po raz pierwszy tak znacząco poszerzył skład.  „Micromovements” jest w pewnym stopniu kontynuacją tego minimalistycznego kierunku, a wręcz jego redukcją na rzecz jeszcze większej oszczędności dźwiękowej. Nagranie jest dokumentacją koncertu, który odbył się w klubie Punctum w czeskiej Pradze i ukazało się w serii Punctum Tapes. Koncert odbył się w ramach tej samej trasy, podczas której duet odwiedził Kolonię Artystów w marcu 2017 roku, czemu miałem okazję przysłuchiwać się na żywo.

Poza Dawidem (swego czasu współtworzącym zespół Tundra, a dawno dawno temu projekt trupwzsypie), gra w nim jego żona, Nina. Materiał na nowym albumie zespołu charakteryzuje się jednolitym, drone’owym wybrzmiewaniem, generowanym na organach. Dominuje ich niskie basowe brzmienie, zawodząco przypominające pociągnięcia smyczkiem po kontrabasie. Czasem muzyk wplata partie wyższych dźwięków, które wprowadzają pewną delikatność w ten dźwiękowy rezonujący monolit. Jednak jest jeszcze drugi element dźwiękowy: głos. Nina śpiewa może i konkretne słowa, ale ciężko je rozpoznać, to raczej poetyckie zawodzenie, które kontrapunktuje przeciągłe organowe pasaże. Wprowadza dzięki temu powiew przestrzeni. W najdłuższym na płycie „III” organowe dźwięki przyjmują bardziej minimalistyczny posmak, kiedy na ciszy wybrzmiewają punktowo, pojawiając się i znikając. Nie ma tu mowy o bardziej rozbudowanej melodii, to raczej gra z brzmieniem, dźwiękiem i pogłosem. Delikatne interwencje, tytułowe mikro-przemieszczenia, powtarzalne, subtelne; nie narzucają się, ale wprowadzają pewien medytacyjny charakter. Z jednej strony poprzez swoje nie-dzianie-się, a z drugiej poprzez stopniowe zawłaszczanie jednostajnej przestrzeni, w której najpierw dominuje cisza, a potem ponownie narastający drone, który spotyka się z głosem wokalistki.

Mimo prostoty i redukcji dźwięku jest w tej muzyce głęboka historia, wymagająca od słuchacza skupienia i wyciszenia. Frapująca, bo często rozgrywająca się na granicy ciszy, czasem subtelnie wyłania się z jednego organowego tonu. To mikro-opowieść, która nie przytłoczy i nie zaskoczy, a raczej stopniowo pozwoli się wciągnąć. Akpatok kolejny raz pokazuje, że mniej może znaczyć lepiej i efekt tej metody znów daje fantastyczny rezultat.

Akpatok, Micromovements (PTLVS003), Punctum Tapes 2018.