Recenzje

Ate – Secondary drowning

Petar Petkov po dwóch latach wydaje drugi album. Z bliźniaczo podobną okładką, która ma wskazywać, że także w warstwie estetycznej jest tu wiele punktów wspólnych z wydanym w 2016 „MCCV”. Nagrywając jako Ate jego orężem jest gitara elektryczna, której możliwości minimalizuje i oszczędnie dozuje barwę brzmieniową. Znów odniesieniem jest tu muzyka ambientowa, odrobinę dronowa w swojej łagodniejszej odsłonie. Petkov gitarę używa tak jak przystało zespołom post-rockowym, ale zamiast przesadnej dramaturgii, stawia na kontemplację, w którą trzeba – jak sugeruje tytuł – zatonąć. Delikatne zagrania na instrumencie tworzą płynne, świetnie budujące przestrzeń repetucje, które w mgiełce onirycznego pogłosu tworzą osobliwy, surrealistyczny nastrój. Poza zamykającym album utworem, pozostałe cztery „fale” wciągają swoją długą i stopniowo rozwijaną konstrukcją. Stąd i sam tytuł utworów dobrze odzwierciedla ich charakter – rozwijają się ospale, bez większych urozmaiceń, budując solidną, ale jednocześnie subtelną dźwiękową powłokę. Gdzieś pod pierwszym planem instrumentu muzyk przemyca kolejne warstwy brzmieniowe, w których wyłapuję (trafnie?) dźwięki fal, tym razem już nie muzycznych, ale tych morskich.

„Secondary Drowing” nie jest płytą zaskakującą, ale pomysłowa jest jej formuła, bliska idei głębokiego słuchania Pauline Oliveiros. Trzeba w nią wniknąć, dać się wciągnąć i kontemplować. Nie o odkrycie muzyczne w tym przypadku chodzi, ale raczej o oddziaływanie muzyki, jej wszechogarniający pogłos, który pewnie najlepiej sprawdzi się na dobrym muzycznym sprzęcie. Ta muzyka zawłaszcza przestrzeń, ale też odbiorcę – jeśli tylko znajdzie na nią odpowiednie miejsce i czas aby jej poświęcić. Warto bo jej działanie jest bardzo silne.

Ate, Secondary drowning, AMEK 2018