Recenzje

Rito – Rito

Piotr Pawlak w wywiadzie przed koncertem Rito opowiadał o lenistwie, które towarzyszy jego działalności. Trudno mi się z nim czasem nie zgodzić, zwłaszcza że do dziś światła dziennego nie zobaczył świetny materiał Gym Society nagrany z Michałem Gosem, po którym wiele sobie obiecywałem. Jednocześnie Pawlak – muzyk Łoskotu, Kur, Bielizny, twórca wyjątkowej kompilacji OLTER – jest aktywny, bo ciągle gdzieś gra. Ponadto swego czasu wykazał się kreatywnością i w momencie gdy Nadbałtyckie Centrum Kultury zaproponowało mu koncert benefisowy, nie odegrał „szlagierów” ale zawiązał specjalnie na tę okazję skład z muzykami tria GosStroSta czyli perkusyjnego zespołu Michała Gosa, Jacka Stromskiego i Kuby Staruszkiewicza. Pamiętam doskonale ich debiutancki album, świetnie uwypuklający różnej maści bębny, perkusjonalia i przeszkadzajki. Zespół zagrał koncert w Teatrze Wybrzeże w Sopocie, rok później dokumentacja znalazła się w serwisie Ninateka, ale dopiero teraz materiał ukazał się na płycie. Album niejako uprawomocnia to zdarzenie, wcześniej funkcjonujące jako koncertowa rejestracja, a teraz jako pełnoprawne wydawnictwo.

Osoba Pawlaka definitywnie wpływa tutaj na muzykę całego składu. Od samego początku czuć pulsującą i transową, rozwijającą się formę utworów. Trójka perkusistów stopniowo dobudowuje elementy brzmieniowe, czerpiąc ze swoich instrumentów. Staruszkiewicz poza zestawem perkusyjnym, sięga po bity, Stromski gra na wszelkiej maści przeszkadzajkach, tablach, udu. Perkusiści nie ograniczają się do prostego zestawu, a w zasadzie czerpią z wszystkiego dookoła aby budować rytm czy sonorystyczne warstwy dźwięku. Na ich tle Pawlak brzmi wręcz stoicko, kiedy wygrywa powtarzalne partie na instrumencie lub tworzy dźwiękowe tło na gitarowych efektach. Zespół jest w stanie się ponieść, ale z reguły gra kontemplacyjną i transową muzykę. Rito zwraca się w ten sposób w kierunku rytuału i fizycznych właściwości dźwięku oraz repetycji. Trans jest związany nieodłącznie z perkusjonaliami i wyrazistymi zagraniami, ale też gitarą i budowanym szerokim spektrum tego instrumentu. Razem kwartet tworzy przestrzenną i trochę kosmiczną formę, czasem zahaczającą o krautrock, ale przede wszystkim osobliwie budującą dźwiękowy trans, na granicy brzmień akustycznych i elektronicznych. Pierwotny i jednocześnie współczesny, na swój sposób także magiczny, ale przede wszystkim wciągający.

Rito, Rito, Nasiono 2017.

Jakub Knera